Connect with us

NFL

– Zuzia niczego nie umiała ugotować. Pewnego dnia przyjeżdżają do nas rodzice Zuzi – Zosia i Andrzej – a pani Krystyna skarży się im, załamuje ręce i donosi na dorosłe dziecko, które traktuje jak niedorosłe, mówiąc, że ta Zuźka niczego nie potrafi. “Ona, proszę państwa, sama w kuchni to nic nie potrafi zrobić… nawet ziemniaków obrać! Przecież to wstyd, dorosła kobieta, no chociaż tyle, to już powinna umieć”, mówi gosposia. Na co pan Andrzej odpowiada: “Otóż myli się pani, pani Krystyno. Zuzia niczego nie powinna umieć robić w kuchni!”. I biedna kobiecina zamilkła zdumiona. Tak właśnie była wychowywana Zuzia. Zuzia naprawdę nie umiała niczego zrobić. Nawet jajecznicy! Przywoziła obiad z chińskiej restauracji i udawała przed Danielem, że sama go zrobiła. Ale to mama nauczyła ją tak kłamać. Mama, która do końca życia podawała swojemu ukochanemu mężowi niedogotowany makaron do jedzenia, bo przecież uczono ją dobrych manier i języka francuskiego, a nikt jej nie uczył, jak się dogotowuje makarony. *Magda Umer zmarła 12 grudnia. Przypominamy wywiad z 2019 roku,

Published

on

Przyjaciółki stanu wojennego. “Zuzia złamała cały mój dystans, pancerz i asekurację przed innymi”

Przedstawił je sobie Daniel Olbrychski, późniejszy mąż Zuzanny. Nie wiedziały, że się od razu zaprzyjaźnią. W stanie wojennym Zuzia z Danielem wyemigrowali do Francji. Wkrótce dołączyła do nich Magda Umer z małym synkiem. “Stali się wtedy moją małą rodziną zastępczą”, opowiada Umer we wzruszającym wywiadzie-rzece poświęconym zmarłej przyjaciółce.

A jak smakowały te pierogi, które jadłyście w Kawiarni Literatów przy placu Zamkowym?
Ach, tam to umieli je robić! To prawda. A my – nie tylko dlatego, że nie umiałyśmy – chodziłyśmy do nich na pierogi. Bo tak naprawdę bywałyśmy tam głównie po to, żeby posłuchać, jak i o czym rozmawia ze sobą ginąca w Polsce klasa inteligencji. Przychodzili tam wspaniali, ciekawi ludzie.

Czyli pani Zuzanna też nie umiała robić pierogów!
A skąd! Zuzia niczego nie umiała ugotować. Przypomina mi się ciekawa historia na ten temat. To było wtedy, gdy urodziła się Weronika. Zuzia pomieszkuje w Podkowie Leśnej z Danielem, którego zazwyczaj nie ma. Ja też tam pomieszkuję ze swoim synem Mateuszem. I jest z nami pani Krystyna, niania Weroniki i gosposia, która była też wcześniej nianią maleńkiej Zuzi. Pewnego dnia przyjeżdżają do nas rodzice Zuzi – Zosia i Andrzej – a pani Krystyna skarży się im, załamuje ręce i donosi na dorosłe dziecko, które traktuje jak niedorosłe, mówiąc, że ta Zuźka niczego nie potrafi. “Ona, proszę państwa, sama w kuchni to nic nie potrafi zrobić… nawet ziemniaków obrać! Przecież to wstyd, dorosła kobieta, no chociaż tyle, to już powinna umieć”, mówi gosposia. Na co pan Andrzej odpowiada: “Otóż myli się pani, pani Krystyno. Zuzia niczego nie powinna umieć robić w kuchni!”. I biedna kobiecina zamilkła zdumiona. Tak właśnie była wychowywana Zuzia.
Prawdziwa żona modna!
Kiedyś do Zuzi i Daniela miał przyjść z pierwszą wizytą Jarosław Iwaszkiewicz, który także mieszkał w Podkowie Leśnej. Obserwowałam go z zachwytem wiele razy, jak spacerował po wielkim lesie-ogrodzie i wyglądał jak stary kroczący dąb, król tych wszystkich drzew, które mijał. Panu Jarosławowi oczywiście bardzo podobał się Daniel, więc chciał go sobie pooglądać z bliska. A Zuzia postanowiła zaimponować jako żona i udać dobrą gospodynię. Kupiła więc w Milanówku taki tort, który nazywa się Jojo. Do dzisiaj kupuję go na Wigilię, a moje dzieci to uwielbiają. Jojo to jest prawdziwe dzieło sztuki. Zaczyna się uroczysty podwieczorek. Zuzia kroi tort, podaje go na kryształowych talerzykach po prababci, idzie na całość i łże straceńczo, że to wszystko własnej roboty. A pan Jarosław zaczyna jeść, śmieją mu się oczy i mówi: “Ach! Ten Milanówek!”.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2024 UKdiscoverer