NFL
Zaskakujący finał sprawy 👇
Prokuratura zabrała głos ws. Edyty Górniak. Decyzja zapadła
Edyta Górniak twierdzi, że padła ofiarą oszustwa finansowego i została okradziona przez… swoją własną księgową. Jej zgłoszenie uważnie wpłynęło do prokuratury, która uważnie zbadała całą sprawę. W końcu zapadła decyzja.
Edyta Górniak padła ofiarą oszustwa?
Decyzja prokuratury
Szerokie echo sprawy
Nikt nie spodziewał się, że jedna z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej może znaleźć się w epicentrum finansowego skandalu, który przypomina filmowy thriller. Edyta Górniak w ostatnich latach zaczęła dostrzegać, że coś jest nie tak z dokumentami finansowymi dotyczącymi jej działalności. W rozmowie z „Wirtualną Polską” przyznała o swoich długoletnich przeczuciach, że ktoś „majstruje” w jej papierach i liczbach, ale długo bagatelizowała te sygnały.
W 2025 roku nastąpiła eskalacja. Górniak coraz częściej natrafiała na niejasności w księgach, nieścisłości w dokumentacji, które zaczęły narastać jak kula śnieżna. W końcu dotarło do niej, że była okradana przez osobę, której ufała jak nikomu innemu, czyli przez swoją własną księgową.
W połowie roku dowiedziałam się, że byłam okradana. Przez kilka lat narosło bardzo dużo różnych problemów. Przy tej okazji jestem naprawdę szczerze wdzięczna Urzędowi Skarbowemu w Łodzi, który bardzo mi pomógł. Pomogła mi też policja. (…) To bardzo trudny temat. Powiem wprost. Jestem kobietą, matką, samotnie wychowuję mojego syna. Nie mam męża, brata, ojca. Szkoda, że kobieta kobiecie, bo to była pani księgowa, potrafi z premedytacją doprowadzić do takiej sytuacji, że mam stan przedzawałowy – mówiła rozgoryczona artystka.
To opowieść, która wygląda niczym żywcem wyrwana ze scenariusza filmowego. Gwiazda, która całe życie budowała swój sukces na scenie okazuje się być bezbronna wobec finansowych machinacji kogoś z najbliższego otoczenia. A przecież Górniak wielokrotnie podkreślała, że samotnie wychowuje syna, nie ma męża, brata ani ojca, który mógłby ją wspierać w takich momentach.