NFL
Zaskakujące słowa o Nawrockim przed spotkaniem z Trumpem. Teraz jest problem, a świat patrzy Czytaj więcej:
Zaproszenie Karola Nawrockiego do tworzonej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju wywołało falę komentarzy dotyczących przyszłości polskiej dyplomacji. Były prezydent Bronisław Komorowski w rzeczowy sposób analizuje ryzyka płynące z tej propozycji, wskazując na bezprecedensowe koszty finansowe oraz wizerunkowe. W jego ocenie sytuacja ta stawia Polskę przed dylematem, w którym stawką jest nie tylko prestiż państwa, ale i spójność dotychczasowej polityki bezpieczeństwa wobec Rosji i Białorusi.
Dlaczego Komorowski uważa zaproszenie do Rady Pokoju za ośmieszające Polskę?
Jakie są finansowe i polityczne koszty udziału Polski w Radzie Pokoju?
W jakiej sytuacji politycznej znalazł się Karol Nawrocki w związku z zaproszeniem do Rady?
Jakie są główne argumenty przeciwko udziałowi Polski w Radzie?
Były prezydent odniósł się w rozmowie z Onetem do propozycji wejścia Karola Nawrockiego do Rady Pokoju Donalda Trumpa, zaznaczając, że istnieją granice, których nie należy przekraczać. Wskazał on, że udział w tym gremium oznaczałby przebywanie w towarzystwie Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki, co wiąże się z koniecznością poniesienia opłat. Jednocześnie perspektywa legitymizowania działań Trumpa zmierzających do wprowadzenia Putina na światowe salony pogłębia polityczną niezręczność tej sytuacji.
Bronisław Komorowski argumentuje, że płacenie za obecność w takim gronie byłoby przekroczeniem granic śmieszności i bezpośrednim ośmieszeniem kraju oraz samego zaproszonego. Według niego Rada Pokoju to mechanizm służący wymuszeniu uznania Rosji za część kulturalnego świata mimo agresji na sąsiadów. Co więcej, Trump może starać się przekonać opinię publiczną, że Putin jest normalnym politykiem, a nie zbrodniarzem, co dodatkowo kompromitowałoby uczestników projektu.
Były prezydent ocenił tę propozycję jako bardzo niedobry pomysł, który skutkowałby upokorzeniem Polski na arenie międzynarodowej. Podkreślił przy tym, że obecny stan wiedzy o Radzie nie pozwala na stwierdzenie, by udział w niej leżał w polskim interesie. W efekcie ewentualna decyzja Karola Nawrockiego o dołączeniu do tego gremium nie mogłaby zostać uznana za rozsądną.