NFL
W co gra Ołeksandr Usyk? Saleta przejrzał Ukraińca na wylot. “Chce go dopaść”
Dlaczego Ołeksandr Usyk zrezygnował z pasa mistrza i obrał kurs na walkę z Deontayem Wilderem? Ile może ważyć ciężki nokaut na Michale Soczyńskim i kto popełnił największy błąd w niedawnej walce? Co łączy przykład Polaka z… Władimirem Kliczką? Z jakim nastawieniem wyczekuje najbliższego finału WOŚP? Przemysław Saleta, były mistrz Europy w boksie, w rozmowie z Interią zmierzył się z każdym z tych tematów.
Artur Gac, Interia: Ciekawie jest na szczycie wagi ciężkiej, po tym jak niedawno Ołeksandr Usyk zdecydował się na drugi tego typu manewr, rezygnując ze statusu zunifikowanego mistrza. Zwakował pas WBO, odstępując od walki z Fabio Wardleyem, a idąc w kierunku starcia z Deontayem Wilderem. Z pana punktu widzenia to absolutnie racjonalna i rozsądna decyzja kogoś, kto już niczego nie musi nikomu udowadniać, lecz w wieku blisko 39 lat może pójść swoją ścieżką?
Przemysław Saleta, były mistrz Europy: – Wydaje mi się, że tak. Są takie nazwiska, które są większe niż organizacje. Czyli właśnie Usyk, czy Terence Crawford, który najpierw też zwakował jeden pas, a teraz wykonał krok więcej, w ogóle kończąc wybitną karierę. Usyk jest w podobnej sytuacji. Bez względu na to, czy Wardley jest mistrzem świata czy nie, Wilder na pewno jest większym nazwiskiem. I taka walka na pewno wygeneruje też więcej pieniędzy. A poza tym będzie to tworzyło całość w dokonaniach Ukraińca, który jeśli wygra z Wilderem, będzie miał na rozkładzie wszystkich zawodników z czołówki ostatnich lat, mając na myśli także Tysona Fury’ego i Anthony’ego Joshuę. Owszem, Wardley sprawił dużą niespodziankę pokonując Josepha Parkera, ale to jest stosunkowe nowe nazwisko.
A nawet zjawisko.
– No tak, bo to właściwie jest droga faceta z “white collar boxing” (walki tzw. białych kołnierzyków) do mistrzostwa świata wagi ciężkiej. To też się nie zdarza.
Osoba z otoczenia Usyka potwierdziła mi moje przypuszczenia, że obecnym pragnieniem Ukraińca jest to, aby zdołał zakończyć karierę z zerem po stronie porażek. Naturalnie nie powiedział ostatniego słowa i być może spróbuje upomnieć się o zwakowany pas. Natomiast czy w takich wyborach, gdy pojawia się chęć walki z Wilderem, nie pojawia się taka oto kalkulacja, że w walkach z nieobliczalnym Wardleyem i młodym wilkiem Mosesem Itaumą, jest dużo więcej do stracenia niż wygrania?
W obu tych walkach Usyk nie ma nic do wygrania. To, co w mojej opinii ma Wardley, to nieprawdopodobne uderzenie. I rzeczywiście jak kogoś nim trąci, pod tą osobą uginają się nogi. Jednak jego umiejętności bokserskich jakoś specjalnie nie cenię. Z kolei Itauma, co jest wręcz nieprawdopodobne, patrząc że ma dopiero 21 lat, wszystko robi książkowo i nie popełnia żadnych błędów. Mówię tu przede wszystkim o zejściu z linii po akcji i ponowieniach, a przy tym jest bardzo szybki, agresywny i bardzo mocno bije. Myślę, że przede wszystkim szybkością mógłby sprawić Usykowi problemy. A jednocześnie, ponieważ to młody zawodnik, który ciągle jest na dorobku, pojawia się argument, że na walkę o mistrzostwo świata jeszcze nie zasłużył. Zapewne taktyka Usyka byłaby taka, żeby przeciągnąć taką walkę do drugiej połowy dystansu, gdzie Itauma ma w zasadzie zerowe doświadczenie, ale po drodze można się zagapić. Więc zgadzam się, że tutaj byłoby ryzyko, a z jednym i drugim Ukrainiec naprawdę nie ma nic do zyskania. Z kolei gdyby przegrał, to zaraz zaczęłyby się mądrości, że jest to nadmuchany cruiser i tak dalej.