Connect with us

NFL

“To tak, jakby w samolocie nagle złamało się skrzydło. Pilot niby siedzi za sterami, ale nic nie jest w stanie zaradzić […] Widziałem, jak upada, a potem zniknął mi z oczu” — opowiadał poruszony Apoloniusz Tajner, ówczesny trener polskiej kadry, o fatalnie wyglądającym upadku Polaka ➡️

Published

on

Koszmar Polaka w Planicy. Apoloniusz Tajner mówił: rzucało nim jak kukłą

To tak, jakby w samolocie nagle złamało się skrzydło. Pilot niby siedzi za sterami, ale nic nie jest w stanie zaradzić […] Widziałem, jak upada, a potem zniknął mi z oczu” — opowiadał poruszony Apoloniusz Tajner o fatalnie wyglądającym upadku Tomasza Pochwały. Podczas sesji treningowej w Planicy w marcu 2002 r., 18-latek wyszedł z progu, wiatr poderwał mu lewą nartę, a skoczek po chwili uderzył z impetem w zeskok. Pochwała jakimś cudem wyszedł z wypadku bez poważniejszych obrażeń, ale już więcej nie startował na “mamutach”.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Wypadki na skoczniach są wpisane w rzeczywistość skoków narciarskich. Ci, którzy ich doświadczyli przekonują, że po dojściu do zdrowia, trzeba jak najszybciej wrócić i oddać kolejny skok. Nie ma lepszego lekarstwa na zresetowanie głowy. Wiedzą coś o tym także polscy skoczkowie: Adam Małysz, który upadł podczas konkursu w Zakopanem w 2013 r. czy Piotr Żyła, który skończył z rozciętym łukiem brwiowym po upadku podczas zawodów Pucharu Świata w Wiśle w 2019

Wypadek Tomasza Pochwały
Chwile grozy na skoczni przeżył też Tomasza Pochwała, który w marcu 2002 r. uległ tragicznie wyglądającemu wypadkowi podczas sesji treningowej w Planicy. 18-letni zakopiańczyk wyszedł z progu, a już po chwili leciał głową w dół w kierunku zeskoku. Podmuch wiatru przy jednoczesnym błędzie młodego skoczka sprawił, że nie było szans na ratunek.

Jestem wstrząśnięty, bo to mój zawodnik. A byłem o niego taki spokojny… Popełnił błąd po wyjściu z progu. Stracił stabilność. A w takiej sytuacji nic już nie można zrobić. Nie miał żadnych szans. To tak, jakby w samolocie nagle złamało się skrzydło. Pilot niby siedzi za sterami, ale nic nie jest w stanie zaradzić (…) Widziałem, jak upada, a potem zniknął mi z oczu. Natychmiast przeniosłem wzrok na ustawiony obok naszej wieży monitor. Rzucało nim jak kukłą” — opowiadał Apoloniusz Tajner, ówczesny trener polskiej kadry w “Gazecie Wyborczej”.

Zobacz także: Adam Małysz mówi o tym, kto pojedzie na igrzyska. “To komplikuje sytuację”
Tomasz Pochwała miał jednak furę szczęścia. Już następnego dnia opuścił szpital, bo lekarze nie stwierdzili poważniejszych obrażeń. Skoczek po latach przyznawał, że wielokrotnie oglądał swój upadek na nagraniach. — Kiedyś często na niego patrzyłem, ale ile razy można to oglądać. Z drugiej jednak strony nic kompletnie nie przypominam sobie z tego wypadku — mówił. — Kiedyś na K-30 taki upadek miał mój kolega, któremu potem trzeba było usuwać śledzionę. U mnie skończyło się na naderwanych więzadłach pobocznych, lekkim wstrząśnieniu mózgu i mocno odrapanej twarzy. To tak, jakby nic się nie stało — dodawał.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2024 UKdiscoverer