NFL
Szokujące sceny 🫢
Co pan robi, na litość boską!”. Sceny na wizji w TV Republika. Sekundę później przerwano transmisję
Takich scen nie spodziewali się widzowie TV Republiki. Prowadząca połączyła się z wysłannikiem, który nagle został zaczepiony przez przechodnia. W ułamku sekund zniknął z kadru, a transmisję przerwano. Później wyszło na jaw, co się wydarzyło. Kuriozalna sytuacja!
Sceny na żywo w TV Republice
Telewizja lubi porządek: scenariusz, plan, przewidywalny rytm, wszystko po to, by przekazać widzom najważniejsze treści w profesjonalny sposób. Rzeczywistość lubi jednak zaskakiwać. Tak było w przypadku jednego z połączeń w TV Republice. Widzowie i prowadząca w studiu byli świadkami zaskakującej sytuacji.
Reporter Michał Gwardyński relacjonował zawiadomienie do prokuratury dotyczące Dariusza Mioduskiego, wiceprezesa PZPN. Nagle jednak jego wystąpienie zostało przerwane przez jednego z przechodniów. W pierwszej chwili nie możemy stwierdzić, co właściwie się wydarzyło.
Transmisja została natychmiast przerwana, a prowadząca, Monika Borkowska, od razu zasugerowała, że mogło dojść do ataku na dziennikarza. Swoją teorię argumentowała obecnością kamer oraz kostką TV Republiki widoczną na mikrofonie wysłannika. Niedługo później połączenie zostało przywrócone, a reporter zdradził, co faktycznie wydarzyło się w ciągu tych kilku sekund. Takiego obrotu sytuacji nikt się nie spodziewał.
Co pan robi, na litość boską!”. Sceny na wizji w TV Republika. Sekundę później przerwano transmisję
Takich scen nie spodziewali się widzowie TV Republiki. Prowadząca połączyła się z wysłannikiem, który nagle został zaczepiony przez przechodnia. W ułamku sekund zniknął z kadru, a transmisję przerwano. Później wyszło na jaw, co się wydarzyło. Kuriozalna sytuacja!
Sceny na żywo w TV Republice
Telewizja lubi porządek: scenariusz, plan, przewidywalny rytm, wszystko po to, by przekazać widzom najważniejsze treści w profesjonalny sposób. Rzeczywistość lubi jednak zaskakiwać. Tak było w przypadku jednego z połączeń w TV Republice. Widzowie i prowadząca w studiu byli świadkami zaskakującej sytuacji.
Reporter Michał Gwardyński relacjonował zawiadomienie do prokuratury dotyczące Dariusza Mioduskiego, wiceprezesa PZPN. Nagle jednak jego wystąpienie zostało przerwane przez jednego z przechodniów. W pierwszej chwili nie możemy stwierdzić, co właściwie się wydarzyło.
Transmisja została natychmiast przerwana, a prowadząca, Monika Borkowska, od razu zasugerowała, że mogło dojść do ataku na dziennikarza. Swoją teorię argumentowała obecnością kamer oraz kostką TV Republiki widoczną na mikrofonie wysłannika. Niedługo później połączenie zostało przywrócone, a reporter zdradził, co faktycznie wydarzyło się w ciągu tych kilku sekund. Takiego obrotu sytuacji nikt się nie spodziewał.