NFL
Szczegóły tej sprawy są jeszcze gorsze
Nastolatkę rzucił świniom na pożarcie, zjadły ją żywcem. Miał konflikt z jej ojcem
Są takie historie, które zaczynają się zwyczajnie. Dom, obejście, obowiązki, powrót ze szkoły. A potem nagle robi się cisza, której nikt nie potrafi wytłumaczyć. W tej sprawie przez chwilę wydawało się, że doszło do tragicznego nieszczęścia. Dopiero kolejne ustalenia śledczych miały pokazać, że tło było znacznie mroczniejsze.
Czytaj też: Uratował przyjaciółkę z pożaru, sam nie przeżył. Ujawniono wstrząsające szczegóły tragedii
Zniknęła w środku dnia. Rodzina poprosiła o pomoc chłopaka 17-latki
Milena Szewejowa miała 17 lat i mieszkała z rodzicami na gospodarstwie we wsi Uszkanka, niedaleko Krasnojarska w Rosji. Sąsiedzi opisywali ją jako spokojną i lubianą, w okolicy miała nawet przezwisko „laleczka”. Oprócz nauki pomagała w obejściu.
23 listopada 2024 roku została sama, miała nakarmić zwierzęta. Kiedy mama próbowała się z nią skontaktować i nie mogła jej dodzwonić, poprosiła o pomoc chłopaka nastolatki, 18-letniego Władymira Bednego.
Makabryczne odkrycie w chlewiku. Na miejsce wezwano służby
Chłopak pojechał do gospodarstwa i zaczął szukać Mileny. Najpierw w domu, potem w zabudowaniach gospodarczych. W pewnym momencie zajrzał do chlewika. Tam miał zobaczyć okaleczone ciało nastolatki, a na miejscu pojawiły się służby. Lekarz stwierdził zgon.
To był moment, w którym zaczęły się pytania: co dokładnie wydarzyło się na terenie gospodarstwa i dlaczego dziewczyna nie miała szansy wezwać pomocy.
Śledczy rozważali wypadek. Sekcja zwłok i dowody zmieniły wszystko
Początkowo rozpatrywano wersję, że mogło dojść do nieszczęśliwego wypadku podczas karmienia zwierząt. Wśród hipotez pojawiały się scenariusze, że Milena mogła się przewrócić, a zwierzęta ją zaatakowały, albo że wcześniej doszło do innego urazu w zagrodzie