NFL
Strasburger dopiero co został mężem, a tu takie doniesienia. Zwlekano z tym do ostatniej chwili
Późnym sobotnim wieczorem w internecie zaczęło krążyć krótkie nagranie z Karolem Strasburgerem. To fragment rozmowy z Mariuszem Szczygłem, zapowiadający odcinek programu „Rozmowy niewygodne” w TVP Info. Kilkadziesiąt sekund wystarczyło, żeby u widzów pojawiła się gula w gardle – gospodarz „Familiady” powiedział wprost, czego się boi najbardziej.
Karol Strasburger i życie bez emerytury. „To nie jest w mojej głowie”
Karol Strasburger od lat podkreśla, że nie myśli o emeryturze. Mówił, że z jednej strony świadczenie nie daje mu komfortu życia na poziomie, do którego przywykł, a z drugiej – samo słowo „emerytura” bywa dla wielu ludzi mentalną kropką kończącą aktywność.
To podejście widać w tym, jak funkcjonuje na co dzień. Nadal pracuje, wciąż jest w kontakcie z publicznością, a od czasu, gdy pod koniec 2019 roku został ojcem, otwarcie mówi, że dostał dodatkowy impuls i energię.
Karol Strasburger o swojej żonie. „Słono zapłaciła za to, że się ze mną związała”
W tekście przypomniano też wątek, który wraca do niego regularnie: komentarze na temat jego związku. Karol Strasburger opowiadał, że jego żona Małgorzata mierzy się z nieprzyjemnymi uwagami, choć od ich ślubu minęło już prawie siedem lat (10 sierpnia 2019).
W jego słowach brzmiała bezradność wobec hejtu i podejrzeń, które pojawiają się w sieci.
„Jej głównie życzą źle. Ciągle ktoś do niej ma jakieś pretensje. Ilekroć się pojawi, to już zazdrosne panie – dość często starsze, ale nie tylko – wypominają jej, że się ze mną ożeniła, że pewnie ma jakiś interes”.
„Samotność jest rzeczą koszmarną”. Poruszające wyznanie w zapowiedzi programu
Najmocniejszy fragment dotyczy jednak czegoś zupełnie innego. W krótkiej zapowiedzi programu Mariusza Szczygła Karol Strasburger mówi o samotności. Nie w kontekście teorii, nie jak w typowym wywiadzie, tylko bardzo osobiście – jakby chciał, żeby to zdanie zostało w widzu na dłużej.
„Trzeba natychmiast szukać, może nie partnera, ale być z kimś. Samotność jest – przynajmniej dla mnie – rzeczą koszmarną. Znam ludzi, którzy potrafią żyć samemu i jakoś jest im z tym nie najgorzej. Dla mnie nie. I to że się umówimy z kimś na kawę, nie oznacza, że to jest nasza zdobycz życiowa czy partner”.
Ten fragment wywołał emocje, bo Strasburger nie buduje dystansu. Nie żartuje, nie ucieka w anegdotę. Mówi o czymś, co – jak sam przyznaje – go przeraża.
„Powinniśmy kogoś przytulić raz, dwa razy dziennie”. Proste zdanie, które zostaje w głowie
W dalszej części zapowiedzi mówi też o potrzebie kontaktu z drugim człowiekiem. I znów – używa prostych słów. Takich, które trafiają, bo są codzienne i prawdziwe.
„Należy szukać ludzi, szukać kontaktu. Jak mówią mędrcy, powinniśmy mieć kontakt fizyczny z kimś, on jest bardzo nam potrzebny. (…) Żebyśmy nie mieli poczucia samotności, że druga osoba jest oddalająca się. Powinniśmy kogoś przytulić raz, dwa razy dziennie. Bardzo ważne”.
To właśnie te zdania sprawiły, że nagranie zaczęło żyć własnym życiem. Widzowie zobaczyli nie „prowadzącego z telewizji”, tylko człowieka, który mówi o lęku, którego wiele osób nie nazywa głośno.