NFL
Spacerku nie było 😳👀 ➡
Złość Aryny Sabalenki sięgnęła zenitu! Wtedy na pomoc przyszła rywalka
Czwartkowe starcie z Soraną Cirsteą dla Aryny Sabalenki nie było spacerkiem, jak się spodziewano. Liderka rankingu WTA po każdej nieudanej akcji irytowała się, gestykulowała i mówiła do siebie ze złości. Białorusinka co prawda wygrała 6:3, 6:3 i zagra w ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Brisbane. Był to jednak awans wywalczony w bólach. 27-latka ma co analizować, bo w Australii będzie już tylko trudniej.
W Australii rozpoczął się nowy tenisowy sezon. Niektóre tenisistki rywalizują w United Cup, a inne zdecydowały się na grę w turniejach WTA 500 w Brisbane lub WTA 250 w Auckland. W tym pierwszym mieście w czwartek wczesnym rankiem o ćwierćfinał walczyła Aryna Sabalenka.
Białoruska gwiazda w Brisbane broni tytułu i w 1/8 finału mierzyła się z Soraną Cirsteą. Sabalenka w drugiej rundzie (w pierwszej miała wolny los) gładko 6:0, 6:1 pokonała Cristinę Bucsę. Natomiast Rumunka najpierw wyeliminowała Anastazję Pawluczenkową (6:3, 6:1), a następnie sprawiła niespodziankę, pokonując 6:2, 7:6(5) Jelenę Ostapenko.
Początkowo Sabalenka nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze przebijająca rywalkę, mimo że przełamała ją już w pierwszym gemie, to szybko straciła też własne podanie. Jednak w piątym gemie wykorzystała kolejną chwilę słabości Rumunki.
Gignatyczne nerwy Aryny Sabalenki w Brisbane
Po drugim przełamaniu nie oddała już swojej drobnej przewagi. Wygrała pewnie pierwszą partię 6:3 i zrobiła mały krok do awansu do ćwierćfinału. Trzeba jednak przyznać, że w wielu sytuacjach na twarzy liderki rankingu WTA pojawiał się grymas niezadowolenia ze swojej gry niż radość.