NFL
Ostro pojechał
Chwilę po 16:00 Nawrocki wyszedł do mediów i się zaczęło. Tak potężnego ciosu się nie spodziewali
Częstochowa w sobotę znów wyglądała jak miejsce, w którym sportowe barwy schodzą na drugi plan, a górę biorą wspólne emocje. Na Jasnej Górze odbyła się kolejna edycja ogólnopolskiej pielgrzymki kibiców. Tym razem wydarzenie zyskało dodatkowy ciężar, bo wśród uczestników pojawił się prezydent Karol Nawrocki – i nie był to tylko kurtuazyjny „przyjazd na chwilę”.
Zobacz także: Nawrocki pojawił się na Jasnej Górze, a tu takie sceny. Rozległy się krzyki – reakcja prezydenta powala
Pielgrzymka kibiców i hasło, które wyznaczyło ton
Potrafimy być razem i mówić jednym głosem”. Prezydent wszedł w ten klimat
Karol Nawrocki wziął udział w nabożeństwie, a po godzinie 15:00 wyszedł do zgromadzonych z przemówieniem, w którym od początku stawiał na wspólnotę i język wartości. W skrócie: przekaz brzmiał tak, że w obliczu Boga i chrześcijańskich zasad różnice da się zawiesić, a Polacy mogą działać razem.
Mocno wybrzmiał też wątek biało-czerwonej flagi i miejsca „dla każdego” – prezydent pozdrawiał kibiców, wymieniając kluby i miasta, akcentując, że ta różnorodność nie przeszkadza, kiedy spotkanie ma wspólny sens.
„Jestem jednym z was”. Nawrocki dziękował kibicom za wsparcie w wyborach
Najbardziej osobisty fragment przyszedł wtedy, gdy Nawrocki przypomniał, że na pielgrzymkę przyjeżdżał wcześniej w innych rolach – zanim został prezydentem – i że to środowisko kibicowskie było dla niego ważnym zapleczem. Wprost dziękował za wytrwałość i za wsparcie w kampanii, mówiąc, że także dzięki nim wygrał wybory 1 czerwca.
W tym miejscu padły słowa, które natychmiast podchwycono jako polityczny sygnał:
„Wiecie, że jestem jednym z Was”
Prezydent mówił też o swojej wizji „normalnej” i „bezpiecznej” Polski, mocno akcentując kwestie granic i sprzeciw wobec nielegalnej migracji.
Ostry fragment o dziennikarzach i politykach: „niszczenie drugiego człowieka”
Druga część wystąpienia była znacznie bardziej konfrontacyjna. Nawrocki uderzył w tych, którzy – jak to opisywał – łatwo oceniają całe grupy społeczne (w tym kibiców), a jednocześnie sami nie rozliczają własnych działań. Pojawiło się nawiązanie do biblijnej metafory belki i drzazgi, a także krytyka uogólnień kierowanych pod adresem środowisk kibicowskich.
W jego narracji kibice pokazują, że mimo sportowych rywalizacji potrafią stać razem w sprawach „większych”, a politycy – niekoniecznie. Wystąpienie zakończył apelem w duchu chrześcijańskim i patriotycznym, z akcentem na pojednanie oraz błogosławieństwo dla Polski.