NFL
Ogormna tragedia…
Dramatyczny finał poszukiwań 23-latka z Warszawy. Potwierdził się czarny scenariusz
Sprawa zaginięcia młodego mieszkańca Warszawy przez ponad dwa tygodnie budziła ogromne emocje i angażowała setki osób. Każdy kolejny dzień bez kontaktu potęgował niepokój rodziny i przyjaciół, a działania służb obejmowały coraz szerszy obszar. We wtorek zapadła decyzja, która zakończyła jedną z najbardziej poruszających historii ostatnich tygodni.
• Ostatni dzień przed zaginięciem
• Poszukiwania, które poruszyły Warszawę
• Tragiczny finał i pytania bez odpowiedzi
Dwudziestotrzyletni Nikodem mieszkał na warszawskich Bielanach i prowadził spokojne, uporządkowane życie. W niedzielę 5 stycznia około południa opuścił swoje mieszkanie, nie informując nikogo o konkretnych planach. Tego samego dnia wieczorem w jego mieszkaniu miało odbyć się spotkanie ze znajomymi zaplanowane na godzinę 19. Gdy Nikodem nie pojawił się i przestał odpowiadać na telefony, bliscy zaczęli odczuwać niepokój.
Początkowo zakładano, że doszło do nieprzewidzianego opóźnienia lub spontanicznej zmiany planów. Jednak wraz z upływem godzin i brakiem jakiegokolwiek kontaktu sytuacja zaczęła wyglądać coraz poważniej. Rodzina zdecydowała się zgłosić zaginięcie na policję.
Kluczową informacją okazały się dane z telefonu komórkowego. Ostatnie logowanie urządzenia wskazywało na Mińsk Mazowiecki – miejscowość oddaloną od Warszawy o kilkadziesiąt kilometrów. Chwilę później telefon przestał być aktywny. Nie było wiadomo, czy został wyłączony, rozładowany, czy też doszło do innej niepokojącej sytuacji.