NFL
Nie wytrzymała
Marianna Schreiber uderza w byłego partnera “Czasem to już nie ma sensu”
To już oficjalne! Znana z ciętego języka celebrytka postanowiła w końcu rozliczyć się z przeszłością. Podczas szczerego wyznania przed fanami nie tylko potwierdziła krążące plotki, ale zrobiła coś jeszcze – wbiła bolesną szpilę swojemu byłemu partnerowi. Tych słów nikt się nie spodziewał!
Marianna Schreiber ma za sobą rok, który intensywnością mógłby obdzielić kilka osób. Rozstania, powroty i nowe miłości stały się u niej właściwie codziennością, a wszystko to działo się pod czujnym okiem internautów. Zaczęło się od głośnego rozwodu z Łukaszem Schreiberem, politykiem PiS, z którym spędziła ponad dekadę. Kiedy ten etap się zamknął, celebrytka nie zamierzała długo rozpaczać w samotności i ruszyła na poszukiwania nowej stabilizacji.
Najpierw na tapecie pojawił się Przemysław Czarnecki. W mediach społecznościowych nie brakowało ich wspólnych, romantycznych kadrów, ale ta sielanka przetrwała zaledwie kilka miesięcy. Zaraz potem miejsce u boku Marianny zajął kolejny mężczyzna związany z polityką – Piotr Korczakowski. Ten związek przypominał już prawdziwy rollercoaster. Para na zmianę planowała wspólną przyszłość i spektakularnie się rozstawała, co Marianna skrupulatnie relacjonowała w sieci. Ostatnio jednak nastąpił kolejny przełom, o którym celebrytka poinformowała podczas sesji pytań i odpowiedzi na Instagramie. Okazuje się, że Marianna Schreiber znów jest singielką. Zamiast jednak leczyć rany w ciszy, postanowiła przy okazji wbić kilka szpilek byłemu partnerowi. Jej profil stał się miejscem, gdzie prywatne urazy mieszają się z kąśliwymi uwagami, a fani próbują nadążyć za tym, kto obecnie jest w jej życiu wrogiem, a kto przyjacielem.
Można odnieść wrażenie, że dla Marianny życie prywatne to nieustanny show. Każdy nowy związek i każde zerwanie są podawane publiczności jak na tacy. Czy to szukanie prawdziwego uczucia, czy po prostu sposób na podtrzymanie zainteresowania mediów? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne – w jej miłosnym kalendarzu rzadko zdarzają się puste kartki, a rola singielki to prawdopodobnie tylko krótki przystanek przed kolejną medialną burzą.