NFL
Minęły zaledwie godziny od burzy wokół Czarzastego, a ten polityk już domaga się zmian. Padło jedno zdanie…
Jeszcze chwilę temu wyglądało to jak kolejna polityczna burza wokół jednego wpisu i jednej decyzji. Dziś widać, że temat zaczyna wychodzić poza polskie podwórko. Po tym, jak ambasador USA w Polsce Thomas Rose ogłosił zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, pojawił się pierwszy głos wprost z Kongresu Stanów Zjednoczonych – i co ważne, ze strony Republikanów. To sygnał, że sprawa przestaje być wyłącznie lokalnym sporem, a staje się kłopotem wizerunkowym dla amerykańskiej dyplomacji.
Bacon jest politykiem kojarzonym z umiarkowanym skrzydłem Partii Republikańskiej. W przeszłości krytykował również część decyzji i styl prowadzenia polityki zagranicznej przez administrację Donalda Trumpa, zwłaszcza wtedy, gdy pojawiały się wypowiedzi podważające rolę sojuszników NATO. W kontekście Polski jego stanowisko brzmi jak ostrzeżenie: ten konflikt nie powinien wchodzić na poziom, który będzie rozsadzał dyplomatyczne standardy. Magazyn internetowy Polska
Byli dyplomaci USA krytykują Rose’a. W tle słowo, które w dyplomacji brzmi jak wyrok
Do krytyki dołączają także doświadczeni, byli amerykańscy dyplomaci. Ich komentarze są wyjątkowo jednoznaczne: publiczne zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu uznają za poważny błąd i zachowanie nieprofesjonalne.
Iskrą, od której wszystko się zaczęło, była kwestia polityczna z pozoru poboczna – sprawa wniosku o Pokojową Nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa. Włodzimierz Czarzasty miał odmówić poparcia tej inicjatywy i publicznie krytykować politykę Trumpa, wskazując na osłabianie instytucji międzynarodowych oraz styl działania oparty na sile i transakcyjności.
W odpowiedzi ambasador Thomas Rose ogłosił zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu. To posunięcie w Polsce wywołało falę komentarzy, bo dotyczyło jednego z najważniejszych urzędników w państwie. Magazyn internetowy Polska
Wątek wojsk USA w Polsce dolał oliwy do ognia
Największe kontrowersje wzbudził jednak nie sam gest zerwania kontaktów, ale sugestie, że w tle może pojawić się temat ograniczenia obecności wojsk USA w Polsce. Ten element został odebrany jako gra na bezpieczeństwie i nacisk polityczny, a w polskiej debacie natychmiast wywołał reakcję, bo dotyka realnego filaru sojuszu.
Premier Donald Tusk apelował o szacunek w relacjach, podkreślając, że Polska nie potrzebuje pouczania. Z kolei po stronie amerykańskiej pojawiały się odpowiedzi, które zamiast uspokajać, jeszcze bardziej podkręcały spór.