NFL
Mieszkańcy są wstrząśnięci
Zderzyli się z dwoma pociągami. Matka i syn poszkodowani
Na przejeździe kolejowym między Daniszynem a Cegłami doszło do groźnego wypadku: samochód osobowy został najpierw uderzony przez szynobus, a chwilę później przez kolejny pociąg. Kierująca 43-letnia kobieta i jej 14-letni syn wyszli z auta przed drugim uderzeniem i trafili do szpitala. Nikt z pasażerów pociągów nie ucierpiał, ale sytuacja wstrząsnęła lokalną społecznością.
Pierwsze uderzenie – samochód na torach
Drugi pociąg – krytyczny moment i szybka ewakuacja
Dochodzenie i wnioski – bezpieczeństwo na przejazdach
Do pierwszego zdarzenia doszło w sobotę, 7 lutego 2026 roku, około godziny 8:30, na przejeździe kolejowym między miejscowościami Daniszyn a Cegły w powiecie ostrowskim. Toyota, którą prowadziła 43-letnia kobieta, wjechała na przejazd w momencie, gdy nadjeżdżał szynobus obsługujący lokalną trasę pasażerską.
Policja wstępnie ustaliła, że kierująca nie zachowała ostrożności i nie ustąpiła pierwszeństwa, a także zignorowała działającą sygnalizację świetlną i dźwiękową na przejeździe. Siła uderzenia była na tyle duża, że samochód został poważnie uszkodzony – zgnieciona została przednia część auta, wgniecenia obejmowały też drzwi i maskę. Mimo tego kobieta i jej 14-letni syn zdołali wydostać się z pojazdu o własnych siłach, zanim na miejsce dotarły służby ratunkowe.
Na miejsce natychmiast wezwano straż pożarną, pogotowie ratunkowe oraz policję, które zabezpieczyły teren i oceniły stan poszkodowanych. Badanie alkomatem wykazało, że kierująca była trzeźwa. Jak poinformowała podkom. Patrycja Neczke z Komendy Powiatowej Policji w Ostrowie Wielkopolskim, na tym etapie nie stwierdzono innych czynników, które mogłyby wpłynąć na bezpieczeństwo wypadku, takich jak awaria samochodu czy warunki pogodowe – tego dnia drogi były suche, a widoczność dobra.
Świadkowie zdarzenia, w tym pasażerowie szynobusu i osoby z okolicznych posesji, relacjonowali dramatyczne chwile – widzieli, jak samochód został uderzony i od razu ewakuowany przez kierującą i jej dziecko. Ich szybka reakcja zapobiegła tragedii, bo auto pozostawało na torach jeszcze przez kilka minut, zanim nadjechał kolejny pociąg.
Służby ratunkowe podkreślały, że każdy wjazd na przejazd kolejowy mimo aktywnej sygnalizacji jest ekstremalnie niebezpieczny, a w tym przypadku pierwszy cios był wystarczającym sygnałem alarmowym. Strażacy zabezpieczyli teren, upewniając się, że nie ma wycieku paliwa ani innych zagrożeń po uderzeniu. Równocześnie policja rozpoczęła zbieranie danych do wstępnego raportu – w tym oględzin torowiska, pojazdu i sygnalizacji świetlnej.
Dodatkowo sprawdzano, czy w samochodzie nie doszło do awarii hamulców lub innych usterek technicznych, które mogłyby wpłynąć na wypadek. Na tym etapie okazało się, że pojazd był sprawny, a przyczyna pierwszego uderzenia wynikała wyłącznie z błędu kierującej.