NFL
Maryla Rodowicz przerywa milczenie po sylwestrze. „Wiedziałam, że będzie burza” Czytaj więcej:
Jeden występ wystarczył, by rozgrzać internet do czerwoności i podzielić widzów na dwa obozy. Po sylwestrowej nocy pojawiły się setki komentarzy, a dyskusja szybko wykroczyła poza samą muzykę. Teraz głos zabrała główna bohaterka zamieszania i jasno dała do zrozumienia, że nic nie było dziełem przypadku.
Sylwestrowe show, które wywołało emocje
Sceniczna koncepcja i rola tancerzy
Jasne stanowisko Maryli Rodowicz wobec krytyki
Występ Maryli Rodowicz podczas „Sylwestra z Dwójką” stał się jednym z najczęściej komentowanych wydarzeń tegorocznej nocy sylwestrowej. Artystka, od dekad obecna na polskiej scenie muzycznej, ponownie udowodniła, że potrafi przyciągnąć uwagę nie tylko głosem, ale i wyrazistą oprawą sceniczną. Chwilę po koncercie media społecznościowe zapełniły się opiniami, które często były skrajnie różne.
Część widzów nie kryła zaskoczenia i krytyki, inni bronili piosenkarki, podkreślając, że od lat słynie ona z odwagi, dystansu do siebie i zamiłowania do widowiskowych form. Wiele osób zwracało uwagę, że sylwester to wyjątkowy czas – rządzi się własnymi prawami, a sceniczne przesady są wręcz oczekiwane. Niezależnie od ocen, jedno było pewne: występ Rodowicz stał się jednym z najmocniejszych punktów wieczoru i skutecznie zdominował medialną narrację następnego dnia.
Do fali komentarzy artystka odniosła się już po sylwestrze. W rozmowie z dziennikiem „Fakt”, udzielonej kilka dni po koncercie, Maryla Rodowicz przyznała wprost, że reakcje widzów wcale jej nie zaskoczyły. —
„Wiedziałam, że będzie burza” — powiedziała, podkreślając, że jej występ od początku był zaplanowany jako odważny, estradowy spektakl, a nie próba zadowolenia wszystkich odbiorców.