NFL
Link w komentarzu
Żona Magika po latach przerwała milczenie. Nikt nie miał pojęcia jaka była prawda…
Magik na zawsze został w polskiej kulturze jako artysta, który mówił wprost – o lęku, o wstydzie, o miłości, o tym, co w człowieku pęka po cichu. Minęły lata, a jego twórczość wciąż wraca w rozmowach, cytatach, wspomnieniach. Tym razem jednak w centrum nie jest kolejna rocznica ani legenda sceny, tylko głos osoby, która znała go najbardziej prywatnie. Justyna – żona Piotra „Magika” Łuszcza – po latach opowiedziała o ich relacji, o początku jak z filmu i o codzienności, która bywała piękna, a potem coraz trudniejsza.
Czytaj też: „Po dobroci albo…” Szokujące ultimatum Trumpa w sprawie Grenlandii
„Poznaliśmy się w Mega Clubie”. Wspomnienie, które wciąż ma w sobie iskrę
Justyna w swoim wspomnieniu wraca do pierwszego spotkania w Katowicach – bez wielkiej otoczki, bez legendy, po prostu: chłopak, który wyróżniał się w tłumie i od razu przyciągał uwagę. Opisuje go tak, jak widzi się człowieka na początku – zanim dojdą problemy, zmęczenie, ciężar codzienności. Jest w tym coś bardzo ludzkiego, bo jej opowieść nie brzmi jak historia „o gwieździe”. Brzmi jak historia o kimś, kto był ekstrawagancki, niebanalny i magnetyczny, a ona – jak sama mówi – poczuła to natychmiast.
Zobacz także: Nagłe ogłoszenie Nawrockiego – Tusk nawet nie zdążył dojechać do Pałacu. Pilna decyzja prezydenta
„To była miłość od pierwszego wejrzenia. Poznaliśmy się osiem lat temu w katowickim Mega Clubie na imprezie rockowej. Wtedy miał długie włosy i kolczyki, wyglądał ekstrawagancko” – wspomina Justyna.
Miłość, która miała tempo Magika: hałdy o świcie, pikniki i pomysły bez zapowiedzi
W jej słowach najmocniej wybrzmiewa to, że z nim „działo się” cały czas. Nie tylko w muzyce. Także w zwykłym życiu. Justyna opowiada o spontaniczności, o rzeczach, które dla jednych byłyby dziwne albo męczące, a dla niej były częścią ich wspólnego świata. Spacer o szóstej rano, nagły pomysł na piknik, ten rodzaj energii, który potrafi porwać, ale potrafi też wyczerpać, kiedy człowiek żyje w ciągłym napięciu i emocjach.