Connect with us

NFL

KWAŚNIEWSKI ZASKOCZYŁ W SPRAWIE ŚWIĄTEK. „MOŻE NIE WYGRAĆ”

Published

on

KWAŚNIEWSKI ZASKOCZYŁ W SPRAWIE ŚWIĄTEK. „MOŻE NIE WYGRAĆ” PLEBISCYTU

Gdy w Polsce zbliża się koniec roku, zaczyna się też ten specyficzny sezon na rozmowy o tym, kto był „najlepszy”. Nie tylko na boisku, korcie czy torze, ale też w sercach kibiców. Plebiscyt „Przeglądu Sportowego” ma w sobie właśnie ten klimat: trochę sportu, trochę emocji, trochę sympatii, a trochę zwykłej popularności.

Iga Świątek znów znalazła się w gronie nominowanych do tytułu Najlepszego Sportowca Polski 2025. Dla wielu to oczywiste, bo nawet jeśli jej sezon miał momenty trudniejsze, to zrobiła coś, co przejdzie do historii. Wygrała Wimbledon po raz pierwszy w karierze i zrobiła to w sposób absolutnie dominujący. A jednak Aleksander Kwaśniewski postawił tezę, która zaskoczyła sporo osób: Iga może tego głosowania nie wygrać.

WIMBLEDON, KTÓREGO NIKT NIE ZAPOMNI: TO BYŁA DEMOLKA W FINALE
Zanim przejdziemy do plebiscytu, zatrzymajmy się na chwilę przy samym sporcie, bo tu nie ma dyskusji: Wimbledon Igi to był moment ogromny. Finał w Londynie nie przypominał klasycznego, nerwowego meczu o wszystko. To było jednostronne widowisko, w którym Świątek rozbiła Amandę Anisimovą 6:0, 6:0.

Takie wyniki w finałach najważniejszych turniejów zdarzają się rzadko, a gdy się zdarzają, zostają w pamięci na lata. To był jej szósty tytuł wielkoszlemowy. Do tego dochodzą cztery triumfy na Roland Garros i zwycięstwo w US Open sprzed trzech lat. Jeśli ktoś chce mierzyć „wartość sportową” wyłącznie osiągnięciami, to Iga jest w swojej lidze.
W praktyce chodzi o prostą rzecz: w głosowaniach masowych często wygrywa nie ten, kto ma najtwardszy sportowy CV, tylko ten, kto ma największą bazę kibiców, którzy klikną, wyślą SMS albo będą o tym gadać w pracy. To trochę jak wybory na „najsympatyczniejszą osobę w klasie”. Niby wszyscy wiedzą, kto ma najlepsze oceny, ale wygrywa ten, kogo wszyscy lubią i kojarzą.

Znam to z życia aż za dobrze. Bywa tak, że ktoś robi robotę genialnie, ale po cichu. A ktoś inny jest po prostu wszędzie: w telewizji, w memach, w komentarzach, w rozmowach przy sklepie. I to ten drugi zgarnia najwięcej głosów, bo jest bliżej codziennego kibica.

DLACZEGO ŚWIĄTEK MOŻE PRZEGRAĆ? BO MASOWE SPORTY RZĄDZĄ EMOCJAMI
Były prezydent zasugerował, że Iga może przegrać z reprezentantami bardziej masowych sportów. Wskazał między innymi Bartosza Zmarzlika oraz Wilfredo Leona jako potencjalnych zwycięzców.

I tutaj robi się ciekawie, bo to pokazuje dwie różne Polski sportowe. Jedna Polska to ta, która żyje wielkoszlemowym tenisem, zna nazwiska z WTA i śledzi wyniki od pierwszej rundy. Druga Polska to ta, która kocha emocje drużynowe, wielkie hale, wspólne oglądanie, sport „do krzyknięcia” i do przeżywania w grupie.

Siatkówka ma w Polsce coś, czego tenis nie ma w takiej skali: wspólnotę oglądania. Mecze reprezentacji potrafią zatrzymać kraj. Żużel z kolei ma bardzo lojalnych kibiców, którzy potrafią być przy swoim mistrzu niezależnie od sezonu. Tenis często jest bardziej „indywidualny” w odbiorze: oglądasz, podziwiasz, szanujesz, ale nie zawsze czujesz, że to jest „nasze”, tak jak hymn przed meczem kadry.

I w tym sensie słowa Kwaśniewskiego mogą być po prostu trzeźwym opisem mechanizmu, a nie żadnym „atakowaniem” Igi.

„TO NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA” – I TO JEST NAJMOCNIEJSZA PUENTA
Najciekawsze jest to, że Kwaśniewski wcale nie próbował umniejszać Świątek. Wręcz przeciwnie. Powiedział, że w plebiscytach, gdzie naprawdę ceni się wartość osiągnięcia, ona wygrywa z ogromną przewagą.

To jest ważne, bo takie rankingi i nagrody bywają pułapką dla kibiców. Człowiek się wkręca, denerwuje, że ktoś „nie docenił”, że „znowu tenis jest pomijany”, że „to niesprawiedliwe”. A prawda jest taka: największe nagrody Iga już ma. Wielkie Szlemy są jej. Historia sportu zapisuje się tytułami, nie SMS-ami w plebiscycie.

KIEDY POZNAMY WYNIK? DATA, KTÓRĄ KIBICE POWINNI ZAPAMIĘTAĆ
Świątek triumfowała w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” już w 2022 i 2023 roku, więc nie jest tak, że tenis nie ma tam szans. Ale edycja za 2025 rok może być bardziej wyrównana i bardziej „społeczna” w wyniku.

Laureata poznamy 10 stycznia 2026 roku. I to będzie taki moment, kiedy znów rozgorzeje dyskusja: czy wygrała popularność, czy wygrały osiągnięcia, czy jedno i drugie.

JAK DO TEGO PODEJŚĆ, ŻEBY NIE PSUĆ SOBIE RADOŚCI ZE SPORTU?
Jeśli mogę dorzucić jedną praktyczną myśl, to taką: traktuj ten plebiscyt jak zabawę kibiców, a nie jak ostateczny wyrok o wartości sportowca. Prawdziwa wartość Igi nie zależy od tego, czy zajmie pierwsze, drugie czy piąte miejsce w głosowaniu. Ona już zrobiła rzeczy, o których większość sportowców może tylko marzyć.

A jeśli rzeczywiście nie wygra? To też będzie ciekawa lekcja o tym, jak działa popularność w Polsce. I może nawet powód, żeby jeszcze bardziej docenić to, że w sporcie są momenty, które nie potrzebują żadnej statuetki. Wystarczy przypomnieć sobie finał Wimbledonu. 6:0, 6:0. Tego nie da się „przegłosować”.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2024 UKdiscoverer