NFL
“Jest zauroczony Władimirem Putinem”. Więcej w komentarzu 👇
Trump zrywa z Europą. Czy UE będzie w stanie odpowiedzieć?
Niespełna półtora miesiąca zajęło Donaldowi Trumpowi skuteczne podważenie transatlantyckiego sojuszu. Europa próbuje odpowiedzieć na coraz bardziej prorosyjskie działania prezydenta USA. Wczoraj w Londynie spotkali się przywódcy 19 krajów. O Ukrainie i obronności będą też rozmawiać w czwartek w Brukseli unijni liderzy.
Spotkanie, które przejdzie do historii
Piątkowe spotkanie w Gabinecie Owalnym, podczas którego doszło do karczemnej awantury między Donaldem Trumpem i J. D. Vancem z Wołodymyrem Zełenskim, zostało najprawdopodobniej wyreżyserowane. Vance chciał sprowokować prezydenta Ukrainy. Niektórzy komentatorzy uważają, że Zełenski powinien trzymać nerwy na wodzy, a nie wchodzić w potyczkę słowną z duetem, który oskarżył go o niewystarczającą wdzięczność za amerykańskie wsparcie. Sądzą, że przez swoją reakcję Zełenski naraził kraj na całkowite wstrzymanie pomocy ze strony USA i zaprzepaścił szansę na umowę, która sprowadziłaby do Ukrainy amerykańskie koncerny, co miałoby być pewnego rodzaju gwarancją bezpieczeństwa.
To myślenie wydaje się być błędne. Trump oczywiście będzie mógł wykorzystać wybuch Zełenskiego jako pretekst do ograniczenia pomocy dla Ukrainy. Ale nowy-stary prezydent USA nie potrzebuje pretekstów do podejmowania decyzji. Jeśli nie teraz, skorzystałby z innego, nawet prozaicznego powodu. Bo Trump od dłuższego czasu daje do zrozumienia, że nie postrzega wojny w Ukrainie tak jak większość państw Zachodu – jako starcia agresora z ofiarą, autorytaryzmu z demokracją. Dla niego Ukraina jest słaba, więc niegodna szacunku. W nowym, trumpowskim koncercie mocarstw liczy się tylko siła, a tą dysponują przede wszystkim Chiny, ale też Rosja. Trump nigdy nie potraktowałby Xi czy Putina tak jak Zełenskiego. Vance w czasie takich spotkań siedziałby cicho w kącie.