NFL
Dramatyczny wypadek. Zginęli pacjenci. Ujawniono szokujące ustalenia prokuratury
Poranek na drodze między Szelkowem a Makowem Mazowieckim skończył się dramatem, który poruszył lokalną społeczność. Zginęły trzy osoby przewożone busem do szpitala. Teraz sprawą zajęła się prokuratura – i pojawiają się pierwsze, konkretne ustalenia śledczych.
Śledczy mają ustalić pełny przebieg zdarzenia i ocenić, czy doszło do naruszenia przepisów, które mogło przyczynić się do tragedii.
Jak doszło do zderzenia z ciężarówką z naczepą
Ze wstępnych ustaleń wynika, że 38-letni kierowca busa marki Opel jechał od strony Szelkowa w kierunku Makowa Mazowieckiego. Na prostym odcinku drogi uderzył w tył zaparkowanej na jezdni ciężarówki z naczepą.
Po zderzeniu bus odbił na lewy pas, potem zjechał na pobocze i uderzył w drzewo. Skala zniszczeń była ogromna. Dla trójki pasażerów nie było ratunku.
Ofiary jechały na dializy. Bus był przystosowany do przewozu osób z niepełnosprawnościami
Na miejscu zginęły trzy osoby podróżujące busem: dwie kobiety w wieku 40 i 65 lat oraz 49-letni mężczyzna. Wszyscy byli mieszkańcami powiatu makowskiego i jechali do szpitala w Makowie Mazowieckim na dializy.
Opel – jak podano – był przystosowany do przewozu osób z niepełnosprawnościami, co dodatkowo podkreśla, jak wrażliwa grupa znalazła się w centrum tej tragedii.
Kluczowy wątek: ciężarówka miała stać na jezdni bez właściwego oznakowania
W chwili wypadku kierowcy ciągnika siodłowego z naczepą nie było na miejscu. Według ustaleń służb do awarii ciężarówki doszło około dwie godziny wcześniej. Kierowca miał zaparkować pojazd częściowo na utwardzonym prawym poboczu, a częściowo na prawym pasie jezdni, po czym wrócić do domu.
To właśnie ten element – pozostawienie naczepy na drodze – stał się jednym z najważniejszych wątków śledztwa. Prokuratura przekazała, że ze wstępnych ustaleń wynika, iż naczepa nie była prawidłowo oznakowana trójkątem ostrzegawczym.