NFL
Choć od śmierci Bolesława Senyszyna minęło już wiele miesięcy, jego żona nadal nie pogodziła się z tą stratą. W nowym wywiadzie zdradziła, że po jego odejściu ratowała się pracą i kampanią wyborczą.
Byli razem niemal pół wieku, wciąż nie może pogodzić się z jego odejściem. Senyszyn mówi wprost: “Jest mi gorzej”
Joanna Senyszyn przerwała ciszę. W nowym, poruszającym wywiadzie wyznała, że ból po śmierci ukochanego męża nie tylko nie znika, ale wraca ze zdwojoną siłą. Co tak naprawdę przeżywa znana polityczka? I jak wyglądało jej życie u boku Bolesława Senyszyna?
Joanna Senyszyn przeżyła u boku ukochanego Bolesława Senyszyna niemal pół wieku. Gdy w lutym 2025 roku poinformowała o jego śmierci w poruszającym wpisie, dała wyraz swojej rozpaczy. Dziś, w nowym wywiadzie, wraca do tych bolesnych chwil i przyznaje: żałoba nie odpuszcza, a smutek potrafi powracać ze zdwojoną siłą.
Tak Joanna Senyszyn żegnała ukochanego
Przypomnijmy, że 11 lutego 2025 roku Joanna Senyszyn przekazała tragiczną wiadomość o śmierci swojego męża, Bolesława Senyszyna. Zamieściła wówczas na Facebooku wzruszający post, w którym napisała: „Sztuczna inteligencja zapytana, kim jest Bolesław Senyszyn, odpowiedziała: Postać fikcyjna wymyślona przez Joannę Senyszyn. Bardzo się myliła. Nie byłabym w stanie wymyślić Bolka. Był bardzo prawdziwy, szlachetny, mądry. Miałam szczęście przeżyć z nim prawie 50 lat. Żegnaj, Bolku! Świat bez ciebie stał się gorszy”, wyznała.
Bolesław Senyszyn był postacią wybitną. Prawnik, sędzia, radca prawny, adwokat. Od 1993 roku prowadził własną kancelarię adwokacką w Gdyni. Jego zawodowa droga została uhonorowana wieloma prestiżowymi wyróżnieniami.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Trzyletnie śledztwo ujawnia prawdę o ikonie muzyki. Byłe pracownice mówią wprost
Joanna Senyszyn poruszająco o mężu
Choć od śmierci Bolesława Senyszyna minęło już wiele miesięcy, jego żona nadal nie pogodziła się z tą stratą. W nowym wywiadzie zdradziła, że po jego odejściu ratowała się pracą i kampanią wyborczą: „Zawsze, kiedy się traci taką najbliższą osobę, z którą się spędziło prawie całe życie, to człowiek musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy pogrąży się w żałobie, czy wybiera życie. Uważam, że tylko ta druga odpowiedź jest trafna”, powiedziała. Jak wyznała, dopiero wieczorne zmęczenie pozwalało jej zasnąć i choć na chwilę odsunąć od siebie bolesne myśli. „Między innymi dlatego zdecydowałam się w dalszym ciągu iść w kampanię wyborczą, dlatego że po stracie takiej najbliższej osoby to jedyne, co nas może uratować, to praca – wpaść w wir zajęć, żeby po prostu nie myśleć. Człowiek wieczorem zmęczony pada na łóżko, zasypia i się nie zastanawia”, zwierzyła się.