NFL
Ale gest! 😍
Światowa gwiazda i polskie dzieci. Suma, którą przeznaczyła na pomoc, zwala z nóg – nikt wcześniej o tym nie wiedział
Światowa gwiazda i polskie dzieci. Suma, którą przeznaczyła na pomoc, zwala z nóg – nikt wcześniej o tym nie wiedział
poradni sięgał nawet 12 miesięcy, a potrzebny profesjonalizm wciąż był na wyczerpaniu.
W przestrzeni publicznej często mówi się o programach profilaktycznych i o tym, jak ważne jest wspieranie młodych ludzi. Tymczasem rzeczywistość zderza się z brutalnymi statystykami i dramatycznymi historiami rodzin, które próbują dostać się na psychologiczną lub psychiatryczną pomoc dla swoich dzieci — często bezskutecznie lub przy oczekiwaniu liczącym miesiące. W Polsce system wsparcia zdrowia psychicznego, zwłaszcza dla najmłodszych, jest w opłakanym stanie – niedofinansowany i niedostosowany do ogromnej potrzeby, która lawinowo rośnie z każdym rokiem.
Problem zaczyna się od ogromnego zapotrzebowania na pomoc specjalistów: szacuje się, że setki tysięcy dzieci w kraju potrzebuje regularnej opieki psychologicznej lub psychiatrycznej, a liczba fachowców jest daleka od zaspokojenia tego popytu. Mówi się nawet, że ponad pół miliona młodych osób w Polsce boryka się z zaburzeniami psychicznymi, a dostęp do specjalistów — psychiatry czy psychologa — jest dramatycznie
To niedofinansowanie i braki kadrowe przekładają się na problem, którego nie da się zakląć w tabelki: dzieci w kryzysie psychicznym zostają często bez adekwatnej diagnozy, a w wielu przypadkach są kierowane do szpitala dopiero wtedy, gdy kryzys przeradza się w sytuację zagrażającą życiu. Jednocześnie nawet jeżeli w szkolnych murach formalnie przydzielony jest psycholog, w praktyce może on mieć przypisanych setki uczniów, przez co realna pomoc staje się iluzoryczna.
Rządowe raporty i analizy kontrolne (np. Najwyższa Izba Kontroli) jednoznacznie wskazują, że pomimo podejmowanych reform system pozostaje niewydolny. W latach 2020–2023 wiele szkół i poradni psychologiczno‑pedagogicznych koncentrowało się raczej na formalnych zadaniach administracyjnych niż na rzeczywistym wsparciu terapeutycznym. Czas oczekiwania na przyjęcie do poradni sięgał nawet 12 miesięcy, a potrzebny profesjonalizm wciąż był na wyczerpaniu.
To, co jeszcze kilka lat temu wydawało się marginalnym problemem — brak lekarzy, brak ośrodków, kolejki — dziś jest tragedią wielu rodzin. Statystyki prób samobójczych wśród dzieci rosną, a tam, gdzie pomoc jest potrzebna najbardziej, system często nie potrafi zareagować wystarczająco szybko i adekwatnie.