NFL
A jednak. Iga Świątek ogłosiła światu decyzję. “Jestem podekscytowana”
A jednak. Iga Świątek ogłosiła światu decyzję. “Jestem podekscytowana”
Iga Świątek potwierdziła swoje plany na pierwszą część nowego sezonu i ogłosiła, że tuż po Australian Open wystąpi w turnieju WTA 1000 w Dosze. Decyzja Polki zwraca uwagę, bo tegoroczny kalendarz WTA na początku roku został mocno zagęszczony, a działacze zdecydowali się na rozwiązanie rzadko spotykane w kobiecym tenisie.
Nowy sezon tenisowy oficjalnie wystartował w piątek wraz z inauguracją United Cup, drużynowych zawodów rozgrywanych w australijskich Perth i Sydney. Dla czołowych tenisistek świata to kluczowy etap przygotowań przed Australian Open, które rozpocznie się 18 stycznia w Melbourne. Świątek skupia się na dobrym starcie w Australii, ale jednocześnie już teraz odsłoniła karty dotyczące kolejnych tygodni rywalizacji.
Powrót do ulubionego miejsca
– Cześć, tu Iga. Jestem bardzo podekscytowana, że w przyszłym roku wrócę na turniej w Dosze. Jak wiecie, uwielbiam tę imprezę. Cieszę się, że znów będę mogła tam zagrać i zaprezentować najlepszy tenis – powiedziała Świątek w nagraniu opublikowanym w sylwestra w mediach społecznościowych.
Tym samym wiceliderka rankingu WTA potwierdziła udział w turnieju TotalEnergies Open, który odbędzie się w dniach 8–14 lutego. Będzie to pierwszy w sezonie turniej rangi WTA 1000, tradycyjnie rozgrywany na kortach twardych w Katarze. Decyzja Polki jest tym ciekawsza, że w tym roku kalendarz WTA uległ istotnym zmianom.
Niezwykły układ kalendarza
W sezonie 2026 rywalizacja w Dosze rozpocznie się zaledwie tydzień po zakończeniu Australian Open. Finał kobiecego turnieju wielkoszlemowego w Melbourne zaplanowano na 31 stycznia, co oznacza wyjątkowo krótki odstęp między Wielkim Szlemem a turniejem rangi WTA 1000. To prawdziwy ewenement w kobiecym tenisie.
Dla porównania – po Roland Garros nie rozgrywa się żadnego turnieju tej rangi na trawie, po Wimbledonie zawodniczki zwykle mają około trzech tygodni przerwy przed startem „tysięcznika” w Kanadzie, a po US Open w tym sezonie minie aż 17 dni, zanim ruszą zawody w Pekinie.
Jeszcze w 2023 roku przerwa między Australian Open a turniejem w Katarze wynosiła dwa tygodnie, a wcześniej zdarzało się, że była nawet trzytygodniowa. Skrócenie tego okresu oznacza spore wyzwanie zwłaszcza dla tenisistek, które dotrą do decydujących rund w Melbourne. Półfinały Australian Open zostaną rozegrane w czwartek, a finał dwa dni później – w sobotę. Cztery najlepsze zawodniczki będą miały więc wyjątkowo mało czasu na regenerację i podróż na Bliski Wschód.
Doha sprzyja Świątek
W tej grupie może znaleźć się także Świątek, która w ubiegłym roku po raz drugi w karierze dotarła do półfinału Australian Open. Wtedy była bardzo blisko awansu do finału – przegrała z Madison Keys 7:5, 1:6, 6:7, mimo że w decydującym secie miała piłkę meczową.
Mimo intensywnego kalendarza zapowiedź startu w Dosze nie jest zaskoczeniem. To jeden z ulubionych turniejów Polki, który triumfowała już trzykrotnie – w latach 2022, 2023 i 2024. Jej imponującą serię zwycięstw przerwała dopiero Jelena Ostapenko, eliminując Świątek w półfinale ostatniej edycji.
Katarskie warunki wyjątkowo sprzyjają Polce. Korty twarde w hali Khalifa nie należą do najszybszych, a Świątek doskonale radzi sobie również z wiatrem, który dla wielu rywalek bywa poważnym problemem. To właśnie tam wygrała 15 meczów z rzędu. Jak podkreślała na Sport.pl Agnieszka Niedziałek, w 25-letniej historii turnieju w Dosze żadna tenisistka nie miała tak długiej zwycięskiej serii, a Świątek jako jedyna triumfowała w trzech kolejnych edycjach. Choć w Katarze wygrywały wcześniej takie gwiazdy jak Aryna Sabalenka, Petra Kvitova, Karolina Plíšková, Simona Halep, Wiktoria Azarenka, Maria Szarapowa czy Martina Hingis, żadna z nich nie dominowała w Dosze w tak spektakularny sposób.
Co z Dubajem?
Tradycyjnie dzień po zakończeniu turnieju w Dosze rozpoczyna się kolejny „tysięcznik” – Dubai Duty Free Tennis Championships, zaplanowany na 15–21 lutego. Wciąż nie wiadomo, czy Świątek pojawi się także na liście startowej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zapytany o to zespół Polki odpowiedział, że na razie jest zbyt wcześnie na ostateczne deklaracje.
Turniej w Dubaju pozostaje jednym z nielicznych imprez rangi WTA 1000 – obok zawodów w Wuhanie i Kanadzie – w których Świątek nigdy nie sięgnęła po tytuł. W poprzednim sezonie odpadła tam w ćwierćfinale po porażce z Mirrą Andriejewą 3:6, 3:6, a w 2023 roku dotarła do finału, gdzie lepsza okazała się Barbora Krejčíková. W środowisku tenisowym coraz częściej pojawiają się spekulacje, że Polka może w tym roku zrezygnować ze startu w Dubaju.
Sama Świątek od dłuższego czasu krytycznie odnosi się do napiętego kalendarza WTA, podkreślając, że liczba turniejów jest zbyt duża. Podobne głosy płyną również od innych gwiazd, takich jak Aryna Sabalenka czy Coco Gauff. W rozmowie z „The Guardian” pod koniec listopada Polka zapowiedziała, że w 2026 roku może opuścić dwa obowiązkowe turnieje. Nie zdradziła, o które lokalizacje chodzi, ale nie można wykluczyć, że jedną z nich będzie właśnie Dubaj. Świątek wielokrotnie zaznaczała, że w Emiratach nie zawsze czuje się najlepiej pod względem zdrowotnym – dwa lata temu zmagała się tam z COVID-19, co miało wpływ na jej dyspozycję w półfinale z Anną Kalinską.
Ostateczna decyzja w sprawie dalszych startów ma zapaść po Australian Open, gdy zespół tenisistki ogłosi szczegółowy plan na kolejne tygodnie.
Na razie jednak uwagę skupia inauguracja sezonu. Pierwszy mecz w 2026 roku Iga Świątek rozegra już w poniedziałek 5 stycznia. Jej rywalką będzie Ewa Lys w spotkaniu Polska – Niemcy w ramach turnieju United Cup