NFL
A jednak!
Ile Sting dostał za koncert na Sylwestrze? TVP odpowiada
Przez długie lata „Sylwester z Dwójką” był dla milionów Polaków niemal świętością. Trudno było wyobrazić sobie wejście w nowy rok bez włączonej TVP2, która co roku serwowała widowisko skrojone pod gusta całych rodzin. Ten telewizyjny rytuał miał jasno określoną formułę: ogromna plenerowa scena, feeria świateł, fajerwerki i repertuar tak dobrany, by nikt nie czuł się pominięty. Popowe przeboje mieszały się z tanecznymi hitami i obowiązkowym disco polo, tworząc muzyczną mieszankę, która trafiała zarówno do seniorów, jak i najmłodszych domowników.
Telewizja Polska konsekwentnie stawiała na sprawdzony schemat i unikała ryzyka. Na scenie regularnie pojawiały się dobrze znane twarze polskiej estrady – artyści, których publiczność kojarzyła od lat i którym ufała. Obok nich występowali wykonawcy akurat będący na fali popularności, co pozwalało zachować pozory świeżości, nie burząc przy tym bezpiecznego klimatu wydarzenia. Całość utrzymana była w przewidywalnym, swojskim tonie, który miał dawać widzom poczucie komfortu i stabilności – nawet wtedy, gdy za oknem zmieniał się rok.
Nieodłącznym elementem tego spektaklu byli także prowadzący, którzy z lekkością sypali żartami i starali się podkręcać atmosferę. Było głośno, kolorowo i momentami wręcz jarmarcznie, ale właśnie na tym polegał urok „Sylwestra z Dwójką”. To nie miało być wydarzenie artystyczne ani eksperyment z formą, lecz czysta, nieskomplikowana rozrywka, przy której można było na chwilę zapomnieć o codziennych problemach.
Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że te sylwestrowe koncerty pełniły funkcję znacznie szerszą niż tylko muzyczna. Stały się fundamentem noworocznej ramówki i stałym punktem kalendarza, do którego widzowie przywykli. Nawet ci, którzy deklarowali, że nie są fanami takiej formy rozrywki, często zerkali na ekran między krojeniem sałatki jarzynowej a otwieraniem szampana. „Sylwester z Dwójką” po prostu był – obecny w tle, ale nieodłącznie związany z końcem roku.
To była telewizja robiona z rozmachem i myślą o masowym odbiorcy, który oczekiwał solidnej dawki zabawy bez zbędnych eksperymentów i głębszych refleksji. Choć gusta widzów z biegiem lat się zmieniały, a konkurencja rosła w siłę, trudno odmówić tym widowiskom energii i skali. Przez lata skutecznie wypełniały przestrzeń między starym a nowym rokiem, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów telewizyjnej tradycji w Polsce.