Connect with us

NFL

Ta historia jest filmowa. Tego nie wiecie o polskiej gwieździe IO ➡️

Published

on

Cała Polska dziś patrzy na niego. Jego tata zdradza, jaki jest naprawdę

Przed długi czas nie zapowiadało się, że będzie znakomity — mówi nam trener Wiesław Kmiecik. Ale Damian Żurek musiał wiele przejść, by dotrzeć do miejsca, w którym się obecnie znajduje. I dziś cała Polska będzie patrzyła na niego z nadzieją, to w końcu nasz kandydat do olimpijskiego medalu. Jego historia, po tym, co słyszymy choćby od jego taty, już jest filmowa. A jej finał może być spektakularny.

Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Na stoliku przed nami za chwilę zabraknie miejsca. Dariusz Żurek z dużej torby wyciąga kolejne pudełka. Granatowe futerały z logo Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (ISU) kryją w sobie medale jego syna wywalczone na imprezach rangi mistrzowskiej. Jest pierwsze złoto mistrzostw Europy w Heerenveen z 2024 r. w sprincie drużynowym, historyczny krążek mistrzostw świata z tego samego roku z Calgary, gdy jego syn Damian wywalczył indywidualnie brąz na 500 m. Dwa kolejne złote krążki są jeszcze bardziej wyjątkowe.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Tak Polacy chcą ograć świat. Adam Małysz: ruch FIS tylko nam pomógł
Poznaj kontekst z AI
Jakie medale zdobył Damian Żurek?
Kiedy odbyły się mistrzostwa Europy, w których Damian zdobył złote medale?
Jakie osiągnięcia ma Jordan Stolz?
Jakie cechy wyróżniają Damiana Żurka jako sportowca?
Zostały wywalczone niecały miesiąc wcześniej w hali, w której się spotykamy — Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie na początku stycznia odbywały się mistrzostwa Europy. Damian stawał w nich dwukrotnie na podium indywidualnie — na jego koronnym dystansie 500 m oraz na 1000 m. Po dwa tytuły mistrza Europy sięgnął w swoim mieście, gdzie stawiał pierwsze kroki łyżwiarskie, a dziś sam jest wzorem dla młodych adeptów.
— I te dwa złota z Inzell. Ten jeden jest szczególnie ważny, bo zdobyty po wygranej w bezpośrednim biegu z Jordanem Stolzem — mówi pan Dariusz, wskazując na złoto Pucharu Świata, obok których leży także srebro na 1000 m. Zmagania w Niemczech były bowiem ostatnim pucharowym sprawdzianem panczenistów przed igrzyskami, a jego syn pokonał tam fenomenalnego Amerykanina, który jest także jednym z jego najpotężniejszych rywali w olimpijskiej rywalizacji.

Medale z Pucharu Świata w Inzell
Medale z Pucharu Świata w Inzell
Edyta Kowalczyk/PS Onet / Onet
Tylko w tym sezonie, jeszcze przed docelową imprezą, Damian Żurek aż dziewięć razy stawał na podium międzynarodowych zawodów. Tyle medali nie zgromadził indywidualnie nawet Zbigniew Bródka, zanim w Soczi sięgnął po tytuł mistrza olimpijskiego na 1500 m.
Tata prowadzi archiwum. Ma już 11 zeszytów!
Kolekcja medalowa robi wrażenie. Pan Dariusz sięga jeszcze po niewielkie blaszane pudełeczko i wyciąga z niego kiść medali, które z trudem mieszczą się w dłoni. Granatowo-czerwone szarfy i małe okrągłe medaliki to zdobycze jego syna z młodzieżowych zawodów, m.in. Viking Race. Są też krążki Pucharu Świata w Hamar z charakterystyczną łyżwą w formie zawieszki.
Czytaj także: Oto tajemnica medalu Polaka na igrzyskach. Nikt inny tego nie zrobił
— Honorowe miejsce w domu zajmują puchary Damiana, a tych z okresu dziecięcego mamy jeszcze całą szafę. Półki aż się uginają — uśmiecha się pan Dariusz. Przyznaje, że gdyby miał zmieścić wszystkie trofea syna, musiałby przyjechać na spotkanie większym busem.
Medale to jedno, ale jeszcze większe wrażenie robi archiwum, jakie od początku sportowej drogi syna prowadzi pan Dariusz. — Mam takich jedenaście — mówi, pokazując nam kolejne zeszyty w twardej oprawie. Ten z zieloną okładką obejmuje pierwsze lata drogi Damiana. Jest w nich zapisane wszystko: data i rodzaj zawodów, końcowa lokata, wyniki, a nawet międzyczasy poszczególnych biegów. Nie brakuje też wycinków prasowych, a nawet protokołu sędziowskiego zawodów.
Dariusz Żurek prowadzi archiwum wyników swojego syna od pierwszego startu. Na zdjęciu rezultaty z pierwszych zawodów kilkuletniego wówczas Damiana.
Dariusz Żurek prowadzi archiwum wyników swojego syna od pierwszego startu. Na zdjęciu rezultaty z pierwszych zawodów kilkuletniego wówczas Damiana.
Edyta Kowalczyk/PS Onet / Onet
W zeszycie obejmującym wyniki trwającego sezonu przy wyniku z Hamar są wykrzykniki. — Chodzi nie tylko o zwycięstwo, ale pokonanie Stolza — tłumaczy pan Dariusz.
Kronikarskie zacięcie ma od dawna, bo już jako młody chłopak interesował się sportem i skrupulatnie zapisywał wyniki wszystkich spotkań piłkarskich. — Znałem składy wszystkich drużyn w lidze. Zanim jeszcze w radiowej Jedynce dobiegło końca Studio S13, miałem już wyliczoną tabelę ligową z kolejnością — dodaje tata naszego panczenisty.
Na spotkanie przychodzi z synem Wiktorem, młodszym o cztery lata od Damiana.
Dariusz i Wiktor Żurek z dumą prezentują medale Damiana.
Dariusz i Wiktor Żurek z dumą prezentują medale Damiana.
Edyta Kowalczyk/PS Onet / Onet
Obaj panowie pracują na co dzień w Arenie Lodowej. Zajmują się przygotowaniem lodu w maszynowni, a także nadzorem technicznym w hali. To praca 24 godziny na dobę, a pan Dariusz przyznaje, że już niejednego Sylwestra spędził w ten sposób w hali. Kiedy się spotykamy, swoją zmianę skończył o godz. 13.00, a wkrótce pracę miał rozpocząć syn.
Pan Dariusz: Podstawowym zadaniem jest pilnowanie tych wielkich sprężarek, ustawianie temperatury, by odpowiednio przygotować lód w zależności od rangi zawodów czy liczby zawodników. Maszynownia znajduje się w drugim budynku, skąd specjalnymi rurami do hali doprowadzany jest odpowiednio schłodzony glikol, by utrzymać temperaturę lodu. W zależności od zawodów jest to -17 lub -18 st. C. My musimy pilnować, żeby nie nastąpiła jakaś awaria i maszyny się nie wyłączyły.
Lód w Tomaszowie Mazowieckim często jest chwalony przez zawodników, którzy tam startują, a na co dzień wiele dzieci sięga tam po życiowe rekordy.
Syn biegnie w Inzell, tata sędziuje w Tomaszowie
Dla rodziny Żurków praca w Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim to nie jest jedyny związek z łyżwiarstwem od tak zwanej kuchni. Pan Dariusz i jego syn Wiktor są także sędziami łyżwiarskimi. Z oczywistych względów nie pełnią tej funkcji podczas konkurencji, w których startuje Damian. Zresztą nawet przepisy tego zabraniają.
Czytaj także: Polak aż musiał zmienić ubranie! Tak świętował srebrny medal igrzysk
Kiedy w ostatnim Pucharze Świata (23-25 stycznia) przed igrzyskami Żurek jechał po złoto, pokonując w bezpośredniej walce Jordana Stolza, wynikiem 34.06 s ustanowił także nowy rekord niemieckiego toru. Pan Dariusz tego dnia sędziował zawody Pucharu Polski odbywające się w tomaszowskiej hali.
Damian Żurek zaczynał od wrotek, później spróbował swoich sił na łyżwach.
Damian Żurek zaczynał od wrotek, później spróbował swoich sił na łyżwach.
Archiwum prywatne / Onet
— Byłem na liczniku okrążeń podczas biegów długich, więc nie mogłem się pomylić. Sędziowałem w pełnym skupieniu, a obok, na materacu położyłem telefon z transmisją zawodów w Inzell. Zwycięstwo Damiana obejrzałem dopiero na powtórce — opowiada tata sprintera.
Pan Dariusz ma licencję od 2017 r., a Wiktor zaczynał sędziować trzy sezony temu. Dziś często pracuje przy ręcznym pomiarze czasu, a w tym doświadczenie ma już od najmłodszych lat.
— Jeżdżąc z rodzicami od dziecka na zawody Damiana, często wyrywałem tacie stoper i mierzyłem czas — uśmiecha się młodszy brat naszego panczenisty.
Damian i Wiktor razem z tatą często jeździli na okoliczne zawody sportowe. Najbardziej wspominają wyprawę do oddalonej o 20 km od Tomaszowa Mazowieckiego Spały, gdzie w rozgrywanych tam mistrzostwach Polski startowały największe gwiazdy w podnoszeniu ciężarów. Innym razem tacie udało się zdobyć dla synów autograf pięściarza Tomasza Adamka, który przyjechał na mecz piłkarskiej Lechii. Jeżeli tylko w okolicy działo się coś ciekawego sportowo, jak np. przejeżdżający etap Tour de Pologne, rodzina Żurków była na miejscu. W telewizji zawsze oglądali wszelkie transmisje sportowe.
Damian Żurek po zawodach w Lubinie w 2010 r. Miał wtedy 11 lat.
Damian Żurek po zawodach w Lubinie w 2010 r. Miał wtedy 11 lat.
Archiwum prywatne / Onet
Kiedy zawody Pucharu Świata nie były jeszcze pokazywane w telewizji, Damian i Wiktor wyszukiwali transmisję w internecie i tak śledzili zawody. Często też się zakładali. — Przed każdym biegiem obstawialiśmy, który kolor opaski wygra w danym rozdaniu — opowiada Wiktor. Jego nigdy nie ciągnęło do rywalizacji na lodzie, ale od zawsze powtarzał, że będzie menedżerem swojego brata.
Wiktor, jako młody chłopak od zawsze uwielbiał holenderską legendę i specjalistę od biegów długich, czyli Svena Kramera, który ma w swoim dorobku aż 9 medali olimpijskich czy 27 krążków z mistrzostw świata na dystansach. Zbierał też autografy od medalistów olimpijskich — Natalii Czerwonki, Katarzyny Niedźwiedzkiej (Woźniak), Luizy Złotkowskiej, Zbigniewa Bródki czy Jana Szymańskiego, gdy przyjeżdżali na zawody do Tomaszowa Mazowieckiego. Szymańskiemu Wiktor pomagał nawet w przygotowaniu się tuż przed startem, za co pewnego razu brązowy medalista z Soczi w drużynie podarował mu okulary startowe. Zresztą Damian też ma coś od starszego kolegi. To specjalny kamień do ostrzenia łyżew przywieziony z Japonii. Szymański po zakończeniu kariery chciał go odsprzedać, więc przez jego dobrego kolegę, a obecnie trenera sprinterów Artura Wasia, przyrząd trafił do Żurka. A jeśli mowa o sportowych wzorcach, to w łyżwiarskim sprincie dla kandydata do medalu olimpijskiego w Mediolanie, takim idolem był przed laty Waś. Dziś to Damian jest na ustach dzieci i młodzieży, które chcą iść w jego ślady.
Damian Żurek ma już za sobą jeden start na igrzyskach w Mediolanie. Był czwarty na 500 m, a do podium zabrakło zaledwie 0.07 s.
Damian Żurek ma już za sobą jeden start na igrzyskach w Mediolanie. Był czwarty na 500 m, a do podium zabrakło zaledwie 0.07 s.
PAP/Grzegorz Momot
Młodzi chcą być jak Żurek. Ma już swoich fanów
Kiedy spotykamy się z rodziną naszego panczenisty, w Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim jest wczesne popołudnie. Od rana trwają sesje treningowe kolejnych grup dzieci i młodzieży z miejscowych szkół i klubów. W województwie łódzkim trwają ferie, ale młodzi adepci są w szczycie sezonu startowego, więc nie ma czasu na odpoczynek. Za kilka dni czekają ich ważne zawody.
Czytaj także: Gigasensacja na igrzyskach! Wszyscy byli w szoku po tym, co zrobił Ilia Malinin
Pani Małgorzata Jabłońska prowadzi grupę ze szkoły podstawowej. Spoglądając na taflę lodową w Arenie Tomaszów, widać jak kilkulatkowie przeplatają się z juniorami w reprezentacyjnych strojach. Łącznie jest tu kilkanaście grup, czyli około dwustu osób.
Pani Małgosia mówi o sobie, że jest tą “panią od wycierania nosa, ocierania łez, wiązania łyżew i przypominania o założeniu rękawiczek”. Najmłodsi potrzebują takiego podstawowego wsparcia i bardzo emocjonalnie reagują podczas startów. Czasami nawet dostają takiej blokady, że odmawiają startu. Wtedy też trzeba z wyczuciem przekonać je, by przezwyciężyły swoje lęki.
Marcin i Małgorzata Jabłońscy doskonale pamiętają początki Damiana Żurka.
Marcin i Małgorzata Jabłońscy doskonale pamiętają początki Damiana Żurka.
Edyta Kowalczyk/PS Onet / newspix.pl
Zbliża się południe, a pani Małgorzata wraz z mężem Marcinem (pierwszy trener kadrowej sprinterki Karoliny Bosiek) kończą zajęcia ze swoimi grupami. Dzieci, które dziś stają na lodzie w tomaszowskiej hali, na wyciągnięcie ręki mają przykłady tego, że ta sportowa pasja może doprowadzić je na sam szczyt.
— Gosia ma w swojej grupie taką małą Agnieszkę, która ściga się w najmłodszej kategorii i wygrywa. Niedawno wróciliśmy z zawodów w Sanoku. Jest bardzo pocieszna i bez przerwy, na treningu oraz w domu, mówi o Damianie. On jest jej idolem — opowiada Marcin Jabłoński.
— Dzieci lgną do Damiana, kiedy jest w Tomaszowie i też trenuje w Arenie. Z chęcią słuchają jego opowieści — dodaje jego żona Małgorzata, która też stara się dbać o łyżwiarską wiedzę swoich podopiecznych. Czasami organizuje nawet mini quizy, zadając swojej grupie pytania dotyczące łyżwiarzy, toru czy aktualnych przepisów. Pula nagród jest symboliczna — najczęściej jakiś drobiazg albo po prostu lizak.
W sklepie wypatrzył wrotki. Tata musiał je kupić
U Damiana Żurka zaczęło się w wieku przedszkolnym, od zabawy. Pewnego razu poszedł z rodzicami do sklepu, w którym zauważył parę wrotek. Po powrocie do domu nie mógł o tym zapomnieć i cały czas nalegał na ich zakup. Wreszcie tata dał się namówić. — To było jesienią. Kiedy więc przyszła zima, odkręcałem z wrotek kółka i przykręcałem płozy, dzięki czemu Damian mógł je zabierać także na ślizgawkę. Sam nie jeździłem na łyżwach, więc łapałem syna za rękę i prowadzałem go dookoła. Gdy nabrał wprawy, przestałem już za nim nadążać. A później prosił mnie, żebym mierzył czas okrążenia — opowiada nam pan Dariusz.
Kiedy Damian był w pierwszej klasie szkoły podstawowej, jego tata usłyszał na zebraniu rodziców o naborze do sekcji wrotkarskiej. Po powrocie do domu opowiedział o tym synowi, ten nie krył entuzjazmu i natychmiast zapowiedział, że chce się zapisać.
Na początku grupa liczyła około 20 dzieci i spotykali się na treningi w niewielkiej sali z boiskiem do siatkówki. Z reguły bywa tak, że początkowo chętnych jest coraz więcej, bo ktoś przyprowadzi koleżankę lub rodzeństwo. Później towarzystwo zaczyna się wykruszać. Ktoś zachoruje, innego zniechęcą drobne niepowodzenia. U Damiana tak nie było. Dla niego brak możliwości treningu był największą karą. Potrafił nawet wrócić do domu z płaczem, bo nazajutrz zajęcia miały się nie odbyć ze względu na wyjazd trenerki na zawody ze starszą grupą. Udało się wtedy zrobić tak, żeby Damian mógł jednak popracować na torze pod okiem taty, który dostał wszelkie wskazówki od trenerki.
Archiwa Dariusza Żurka zawierają także wycinki prasowe na temat syna
Archiwa Dariusza Żurka zawierają także wycinki prasowe na temat syna
Edyta Kowalczyk/PS Onet / newspix.pl
Jako kilkuletni chłopiec był drobny, co sprzyjało szybkości. Technicznie też zawsze radził sobie najlepiej.
— Bardzo przykładał się do ćwiczeń. Podczas zajęć często robię tak, że kiedy chcę przypomnieć sposób wykonywania danego ćwiczenia, nie robię tego sama, ale wyznaczam dziecko, które wykonuje je najlepiej. To także pewna forma wyróżnienia. Damian bardzo często pokazywał ćwiczenia swojej grupie — opowiada pani Małgorzata, która doskonale zna naszego sprintera. Była także jego wychowawczynią w gimnazjum należącym do Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 12.
Gen rywalizacji przyszły sprinter miał w sobie, zanim jeszcze zaczął treningi. Na podwórku przed blokiem ścigał się z kolegami albo rywalizował z bratem o to, kto strzeli więcej goli tacie stojącemu w bramce. Później, gdy zaczął już uczęszczać na zajęcia sportowe, jako 7-latek rywalizował w zawodach nawet z 11-latkami.
Rodzice Damiana kibicują synowi podczas igrzysk w Mediolanie.
Rodzice Damiana kibicują synowi podczas igrzysk w Mediolanie.
Paweł Skraba/PZŁS / Materiały prasowe
Przez pewien czas Damian uprawiał nawet piłkę nożną. Na orliku obok szkoły przesiadywał od rana do wieczora. Mama przynosiła mu tam kanapki, bo na powrót do domu, żeby coś zjeść, nie było przecież czasu. Pewnego razu Damian nie mógł nawet odebrać dyplomu za udział w turnieju piłkarskim, bo pojechał akurat na obóz łyżwiarski, więc brat zrobił to w jego zastępstwie. Ostatecznie Damian musiał wybrać sport, na który zdecyduje się na stałe. Łyżwiarstwo było poza konkurencją.
W Tomaszowie zaczynał od zajęć z Jabłońską i Eweliną Brzostowicz w Integracyjnym Uczniowskim Klubie Sportowym “Dziewiątka” działającym przy Szkole Podstawowej nr 9. Później trafił pod skrzydła Jolanty Kmiecik w klubie KS Pilica Tomaszów Mazowiecki, który reprezentuje do dziś. W okresie juniorskim współpracował także z jej mężem — Wiesławem, wieloletnim trenerem kadry seniorów. W 2014 r. Kmiecik doprowadził Zbigniewa Bródkę do złota olimpijskiego na 1500 m. Doskonale pamięta też, kiedy po raz pierwszy odebrało mu mowę po występie Żurka.
— Damian miał wtedy 12 albo 13 lat. Jego grupa z “Dziewiątki” była w Inzell. Stałem na trybunie. Z tamtego miejsca dokładnie nie było widać całego toru, bo około 50 metrów zasłaniały bandy z lodowiska hokejowego. I nagle widzę, jak zza tych band na pełnej prędkości wypada gość i pędzi po prostej. Na początku nie wiedziałem, kto to jest, a to był właśnie Żurek — wspomina Kmiecik. Trener mistrza olimpijskiego z Soczi przyznaje, że był to przełomowy moment dla sprintera. — Przed długi czas nie zapowiadało się, że będzie znakomity, bo był typem późno dojrzewającego zawodnika. Drobny, szczupły, ale bardzo żywotny. Jednak w tamtym momencie stał się prawdziwym zawodnikiem, wykonał pewien przeskok — dodaje trener Kmiecik.
Wiesław Kmiecik był trenerem kadry męskiej, gdy Zbigniew Bródka zdobywał złoto w Soczi.
Wiesław Kmiecik był trenerem kadry męskiej, gdy Zbigniew Bródka zdobywał złoto w Soczi.
newspix.pl
Kolejnym takim przełomem było wygranie zawodów Viking Race, czyli nieoficjalnych mistrzostwach Europy juniorów. W zawodach, których historia sięga lat 80., startowały późniejsze legendy łyżwiarstwa na czele ze Svenem Kramerem i Ireen Wuest czy Polakami — Konradem Niedźwiedzkim, Kają Ziomek-Nogal, a także Żurkiem.
Nasz sprinter w marcu 2017 r. zdominował te zmagania. Miał niespełna 18 lat, gdy w Heerenveen triumfował dwukrotnie. Na 500 m uzyskał rewelacyjny czas 36.49 s, ustanawiając tym samym rekord Viking Race. Bezkonkurencyjny był także na dwukrotnie dłuższym dystansie (1:12.04).
Wszyscy podkreślają, że Żurek rozwijał się bardzo systematycznie. Z czasem prześcigał już starszych rocznikowo Jana Świątka czy Gawła Oficjalskiego (rocznik 1998). Od taty Damian słyszał, żeby nie porównywał się do innych, ale patrzył wyłącznie na to, jaki progres notuje w wynikach, czy osiąga kolejne życiówki.
— Starałem się mu tłumaczyć, że nie od razu będzie zajmował najwyższe miejsca. Wiem, że rodzice różnie podchodzą do osiągnięć swoich dzieci, ale ja starałem się przekazać synowi spokój — mówi pan Dariusz.
Kiedy pytamy tatę sprintera o najważniejsze cechy syna, na jednym wdechu wymienia sumienność i pracowitość. Jest coś jeszcze, co do dzisiaj stanowi broń Damiana Żurka: odporność psychiczna.
— Jak się wygrywa te ostatnie starty przed igrzyskami, to też daje taką przewagę — mówi Kmiecik o wygranej Żurka w bezpośrednim starciu z Jordanem Stolzem pod koniec stycznia w Inzell. Wieloletni trener polskiej kadry panczenistów doskonale wie, co jest kluczowe w tych ostatnich dniach przed imprezą czterolecia. Zresztą zanim w Soczi Bródka sięgnął po złoto na 1500 m, przeżył chwile grozy na krótszym dystansie. Na start na 1000 m późniejszy mistrz olimpijski zabrał nowe płozy, a bieg nie ułożył się po jego myśli i zajął 14. miejsce. Co jest najważniejsze na ostatniej prostej przed najważniejszym startem nie tylko sezonu, ale i czterolecia?
— Małe obciążenia treningowe i zajęcia bardziej techniczne. Pamiętam, że gdy za pierwszym razem Zbyszek wszedł wtedy na olimpijski lód, przejechał jeden, drugi odcinek, już widziałem, że jest dobrze — wspomina Kmiecik.
Amerykański fenomen. Był Hannawald, jest Stolz
Jordan Stolz nazywany jest fenomenem łyżwiarstwa szybkiego. Ma niespełna 22 lata, a jeśli komuś jego imię kojarzy się z legendą NBA Michaelem Jordanem, nie jest to przypadkowe, bo jego rewelacyjne osiągnięcia każą zapisać go złotymi zgłoskami w annałach światowego sportu. W Pucharze Świata nie przegrał na 1000 m od grudnia 2023 r., a swoją dominację na tym dystansie potwierdził także w Mediolanie, w wielkim stylu sięgając po złoto i wynikiem 1:06.28 ustanawiając rekord olimpijski.
Jordan Stolz świętuje w Mediolanie złoto na 1000 m.
Jordan Stolz świętuje w Mediolanie złoto na 1000 m.
PAP/EPA/ROBERT GHEMENT
Każdy z polskich topowych sportowców ma swoje sportowe nemezis wśród rywali. Tak jak najwięcej emocji przynosiła biegowa rywalizacja Justyny Kowalczyk z Marit Bjoergen, na skoczni obserwowaliśmy walkę Adama Małysza ze Svenem Hannawaldem, a serca kibiców biją mocniej, gdy na korcie Iga Świątek spotyka się z Aryną Sabalenką, tak dla Damiana Żurka to właśnie Stolz wyrósł na największego rywala. Na pojedynku tej dwójki skupiają się oczy wszystkich, ale nie należy także zapominać o rewelacyjnym Holenderze Jenningu de Boo, którego docenia sam Amerykanin. Zresztą w Mediolanie to właśnie reprezentant Pomarańczowych zajął miejsce na olimpijskim podium tuż za Stolzem na 1000 m.
Żurek z kolei nie ukrywa, że jeszcze kilka lat temu wskazałby 500 m jako swój priorytet, ale

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

NFL19 minutes ago

TRAGEDY — JUST 5 MINUTES AGO! King Charles III delivers HEARTBREAKING news that sends shockwaves through the Royal Family and plunges the Palace into chaos and tears: “Prince Harry has…”

NFL36 minutes ago

Kaczyński jeszcze przed weekendem wydał pilny zakaz. Trudno uwierzyć, kto się wyłamał

NFL38 minutes ago

Wielkanoc może zaskoczyć Polaków. IMGW pokazało prognozę aż do maja Czytaj więcej:

NFL40 minutes ago

Marta Nawrocka pod presją pytań. W studiu TVN24 zapadła wymowna cisza Czytaj więcej:

NFL46 minutes ago

“Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, to naprawdę kochane” ➡️

NFL50 minutes ago

Ledwo zdobył medal, gdy padły takie słowa. Szokujące co ujawnił reprezentant Polski

NFL58 minutes ago

W wieku 24 lat, po igrzyskach w Rio de Janeiro, rzuciła sport. Powodów było kilka, ale to miał być koniec. Katarzyna Wasick nie spodziewała się, że jeszcze wróci do rywalizacji. A tym bardziej że będzie w stanie bić się jak równa z równą z największymi światowymi gwiazdami. Obie rzeczy się jednak wydarzyły ➡

NFL1 hour ago

Tak wygląda luksusowe życie Cristiano Ronaldo ➡

NFL1 hour ago

Kosiniak-Kamysz w sobotni poranek przekazał łamiące wieści. Polacy w żałobie

NFL1 hour ago

Pilne wieści gruchnęły nagle. Nawrocki zwrócił się do Czarzastego i się zaczęło. Ludzie nie wytrzymali…

NFL2 hours ago

Ta historia jest filmowa. Tego nie wiecie o polskiej gwieździe IO ➡️

NFL3 hours ago

Niewyobrażalna tragedia [*]😰

Copyright © 2024 UKdiscoverer