NFL
Dopiero minął dzień od srebrnego medalu, a mina Tomasiaka mówi wszystko. Oczy zwrócone na Polaka Czytaj więcej:
Po wielkiej euforii związanej z medalem na skoczni normalnej, polscy kibice liczyli na podtrzymanie passy w Predazzo. Według oficjalnych raportów ze źródeł olimpijskich, rzeczywistość podczas zmagań drużynowych okazała się jednak wyjątkowo brutalna. Marzenia o kolejnym podium prysły znacznie szybciej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
Słaby początek i trudna walka o awans
Tomasiak nie zdołał uratować wyniku zespołu
Słoweńcy bezkonkurencyjni w walce o złoto
Nowy rekord skoczni i niespodzianka z Chin
Start zmagań na normalnym obiekcie w Predazzo okazał się zimnym prysznicem dla biało-czerwonej ekipy. Jako pierwsza na belce startowej usiadła Pola Bełtowska, jednak jej próba na odległość 82 metrów nie należała do udanych. Niskie noty sędziowskie oraz krótki skok sprawiły, że polska reprezentacja niemal natychmiast osunęła się na sam koniec stawki, zajmując dwunastą lokatę.
Choć Paweł Wąsek próbował ratować sytuację solidnym skokiem na 102,5 metra, strata punktowa do czołowej dziesiątki była już na tyle znacząca, że walka o wejście do serii finałowej stała się niezwykle trudnym wyzwaniem.