Connect with us

NFL

To stało się naprawdę!

Published

on

Miliony widzów przecierały oczy ze zdumienia. Oni naprawdę wzięli ślub w programie “na żywo”, nikt się nie spodziewał

W Stanach Zjednoczonych Super Bowl to w zasadzie religia, ale umówmy się – połowa świata włącza telewizory nie dla sportu, a dla tych kilkunastu minut w przerwie meczu. Halftime Show przestało być zwykłym przerywnikiem na hot-doga, a stało się największym koncertem roku, który regularnie przyćmiewa to, co dzieje się z piłką.

Kiedyś było skromniej. W latach 60. po boisku maszerowały orkiestry dęte i było to, delikatnie mówiąc, dość drętwe. Prawdziwy przełom nastąpił w 1993 roku dzięki Michaelowi Jacksonowi. To on pokazał NFL, że przerwa w meczu może być globalnym spektaklem. Od tamtej pory liga przestała zapraszać studentów z trąbkami, a zaczęła polować na absolutne legendy. Przez lata dostaliśmy momenty, które przeszły do historii popkultury. Mieliśmy Prince’a śpiewającego „Purple Rain” w strugach prawdziwego deszczu – do dziś wielu uważa to za występ wszech czasów. Było poruszające U2 po zamachach z 11 września i Beyoncé, która z taką energią reaktywowała Destiny’s Child, że na stadionie wysiadł prąd. Dwa lata temu z kolei stadion przejął hip-hop pod wodzą Dr. Dre, co pokazało, że Super Bowl w końcu nadąża za tym, czego ludzie faktycznie słuchają.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że gwiazdy za ten występ nie dostają ani centa. NFL pokrywa tylko koszty produkcji, które i tak idą w miliony. Artyści jednak pchają się tam drzwiami i oknami. Dlaczego? Bo te 12 minut to najpotężniejsza darmowa reklama na planecie. Sprzedaż płyt i biletów na trasy po takim show wystrzeliwuje w kosmos, a my mamy o czym dyskutować przy kawie przez kolejny tydzień.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2024 UKdiscoverer