NFL
Ledwo minęło kilka dni od afery z Czarzastym, a tu takie coś. Tego nie przewidział
Spór USA–Polska po słowach Czarzastego i reakcji ambasadora
W programie na Polsat News punktem wyjścia była decyzja ambasadora USA, który miał ogłosić zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Cała historia – jak relacjonowano – zaczęła się od odmowy wsparcia inicjatywy dotyczącej kandydatury Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla oraz ostrych komentarzy po stronie polskBartosz Arłukowicz mówił w studiu, że w jego ocenie politycy powinni zacząć głośno mówić o tym, jak postrzegają Trumpa i jego otoczenie. Z jego słów wynikało, że krytyka wobec prezydenta USA jest uzasadniona i nie powinna być zamiatana pod dywan, nawet jeśli wywołuje dyplomatyczne turbulencje.
Tusk wciągnięty w konflikt. Bosak mówi o nerwowości po obu stronach
Duża część rozmowy skupiła się na tym, czy Donald Tusk powinien w ogóle wchodzić w ten spór i czy jego komentarze mogły podbić temperaturę.ich
polityków.
Krzysztof Bosak oceniał, że sytuacja „wymknęła się spod kontroli” i podkreślał, że emocje były widoczne po wielu stronach.
„Moim zdaniem przesadna nerwowość była i po stronie pana ambasadora, i po stronie marszałka Sejmu i po stronie premiera” – mówił Bosak.
W innym momencie zaznaczył też, że według niego to nie pierwszy raz, kiedy premier wchodzi w spór z amerykańską dyplomacją oraz z Trumpem.
Piotr Zgorzelski dorzucił w studiu swoją ocenę samego Czarzastego, określając go jako „herolda krucjaty antytrumpowskiej”. W tej części dyskusji dominował wniosek, że publiczne przepychanki – niezależnie od tego, kto je zaczął – nie służą relacjom z USA.
Pałac Prezydencki o „egoizmie” Czarzastego. Przydacz nie gryzł się w język
W programie przywołano także wypowiedź Marcina Przydacza z Kancelarii Prezydenta. W jego słowach wybrzmiała twarda teza: że Polska nie zyskała na tej awanturze nic, a napięcie zostało wywołane zupełnie niepotrzebnie.
„Poza egoizmem marszałka Czarzastego, co Polska z tej całej jego tyrady uzyskała? W moim przekonaniu kompletnie nic. Niepotrzebna afera, niepotrzebna wielka dyskusja i niepotrzebne napięcie, nic kompletnie Polsce niedające” – mówił Przydacz.
To był jeden z tych momentów programu, w którym spór przestał dotyczyć tylko dyplomacji, a zaczął brzmieć jak polityczna rozgrywka wewnętrzna. Jedni bronili prawa do ostrych ocen Trumpa, drudzy mówili wprost o kosztach i ryzyku.
Ziobro wchodzi do rozmowy. Arłukowicz: „największy tchórz w polskiej polityce”