NFL
Musiało upłynąć trochę minut, zanim Aleksandra Król-Walas znalazła w sobie siłę, by podejść do rozmów z mediami. Choć przez ten czas stała na stoku, wśród ludzi, ćwierćfinałową porażkę przeżywała samotnie — to spoglądając na rywalizację, to na telefon, a w międzyczasie ocierając łzy. — Czuję głównie złość — powiedziała wprost, wskazując, co przesądziło o przegranej ➡️
Aleksandra Król-Walas długo ocierała łzy. Oto kulisy jej porażki na IO
Musiało upłynąć trochę minut, zanim Aleksandra Król-Walas znalazła w sobie siłę, by podejść do rozmów z mediami. Choć przez ten czas stała na stoku, wśród ludzi, ćwierćfinałową porażkę przeżywała samotnie — to spoglądając na rywalizację, to na telefon, a w międzyczasie ocierając łzy. — Czuję głównie złość — powiedziała wprost, wskazując, co przesądziło o przegranej.
Presja z pewnością nie pomagała. Pomimo dobrego wyniku, patrząc na Król-Walas w strefie mieszanej po eliminacjach, trudno było dostrzec na jej twarzy zadowolenie. Przede wszystkim była bardzo mocno skoncentrowana.
O ile rywalizacja w 1/8 finału z Aurelie Moisan poszła Król-Walas dość gładko, o tyle w pojedynku z Lucią Dalmasso pojawiły się problemy. Na początku przejazdu Polka prowadziła, ale w drugiej części trasy w wyniku jej błędu, to rywalka przejęła inicjatywę.
Aleksandra Król-Walas długo ocierała łzy
Nasza snowboardzistka mocno przeżywała porażkę. Minęło kilkanaście minut, zanim podeszła do rozmów z dziennikarzami. W tym czasie, stojąc pod stokiem, można było odnieść wrażenie, że przeżywa ten moment sama w swojej głowie, co jakiś czas ocierając łzy. I to mimo tego, że wokół niej stało wielu ludzi.
Gdy wreszcie przyszła, już nie płakała. — Czuję głównie złość. Jest mi po prostu smutno, bo uważam, że było mnie stać na więcej. No ale taki jest ten sport. Ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać. Szkoda, bo prowadziłam cały czas ten przejazd i wystarczył jeden błąd przed samą metą, który zdecydował, że to nie ja zdobyłam brązowy medal — mówiła na gorąco.
— Poczułam jej oddech na plecach, że się zbliża. Wiedziałam, że trasa czerwona jest na dole troszkę szybsza, więc chciałam pojechać jak najbliżej tyczki, a tam był stożek śnieżny, w który po prostu uderzyłam. Przez to się wyprostowałam, a to było już na płaskim i przed samą metą wytraciłam prędkość. Jak wjeżdżałam na metę, to wiedziałam, że już nic z tego nie będzie — tłumaczyła. Fakt, że przegrała z brązową medalistką, w żadnym stopniu jej nie pocieszał.