NFL
Jeszcze kilka lat temu TOPR ratował w Tatrach 300–400 osób rocznie. Dziś liczba interwencji potroiła się, a mimo to nie przybywa wypadków śmiertelnych. Wszystko to zasługa ratowników, którzy narażają własne życie, aby ratować turystów. Więcej ➡️
Siedem tys. zł. miesięcznie. I to nie dla wszystkich. Sami oceńcie, czy to dużo jak na ludzi, którzy niemal codziennie ratują w górach życie. Oni jednak nie narzekają, tylko idą do kolejnej pracy. Dorabianie po dyżurach, jeden śmigłowiec za kilkadziesiąt milionów i centrala, w której ratownicy “ledwo się już mieszczą”, to tylko fragment rzeczywistości, w jakiej funkcjonują ratownicy TOPR. Tajemnice górskiego “łańcucha przeżycia” opisują Przeglądowi Sportowemu Onet naczelnik TOPR, Jan Krzysztof i ratownik Grzegorz Kubicki.
Jeszcze kilka lat temu TOPR ratował w Tatrach 300–400 osób rocznie. Dziś liczba interwencji potroiła się, a mimo to nie przybywa wypadków śmiertelnych. Wszystko to zasługa ratowników, którzy narażają własne życie, aby ratować turystów. Choć jest ich ponad 300, to zaledwie 46 otrzymuje jakiekolwiek wynagrodzenie za swoją pracę.
Średnia pensja ratownika zawodowego wynosi ok. 7 tys. zł netto — znacznie mniej niż na Zachodzie. W praktyce oznacza to, że większość z nich ma drugą pracę. Nasz rozmówca, Grzegorz Kubicki, poza TOPR-em jest przewodnikiem i oprowadza turystów po Tatrach i Alpach. A takich przypadków jest znacznie więcej.
Mimo tego TOPR stale się rozwija i wprowadza nowe technologie. Mocno udoskonalana jest choćby sekcja dronów. To dzięki nim ratownicy mogą dostarczać na miejsce akcji tzw. pakiety przetrwania, dzięki którym nie muszą w tak dużym stopniu narażać zdrowia i życia.
***
To pierwsza część rozmowy z przedstawicielami TOPR. W drugiej naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Jan Krzysztof oraz ratownik Grzegorz Kubicki przypomną najbardziej niebezpieczne akcje, w jakich brali udział, opowiedzą o nieodpowiedzialnych zachowaniach turystów oraz ujawnią, jak radzą sobie z emocjami i strachem.
***
Przy takiej skali odpowiedzialności i wymagań kwestia pieniędzy dla Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego uwiera najmocniej. Dlatego rozmowę zaczynamy od finansów, mając świadomość, że dzisiejszy system nie do końca przystaje do ryzyka, jakie biorą na siebie ratownicy. Choć TOPR działa dziś stabilnie finansowo, to właśnie wynagrodzenia ratowników zawodowych od lat pozostają najbardziej wrażliwą częścią budżetu (cześć pracy wykonują ratownicy “ochotnicy” pracujący społecznie). Jak podkreśla naczelnik Jan Krzysztof, coroczne rozmowy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji to konieczność, bo to wydatki “z poważnymi, wieloletnimi zobowiązaniami”.