NFL
Do swoich krytyków ma jasne przesłanie ➡️
Krzysztof Mrozek rusza na łowy! Do krytyków ma dosadne przesłanie
W Rybniku powoli żartują, że trzy rzeczy w życiu są pewne: śmierć, podatki i Krzysztof Mrozek na stołku prezesa ROW-u Rybnik. Po spadku 12-krotnych drużynowych mistrzów Polski rozpętała się wprawdzie mała burza, a grupka kibiców ruszyła pod urząd miasta z protestem, ale nic to nie dało. Kolejną groźbę wywiezienia na taczce, przetrwał w bardzo dobrym humorze, a na początku grudnia rada nadzorcza spółki wybrała go na kolejną, 5-letnią kadencję. Do swoich krytyków ma jasne przesłanie. “Nie wystartowali, to niech się nie wpieprzają”!
Innpro ROW Rybnik w sezonie 2024 niespodziewanie awansował do PGE Ekstraligi. Nie była to jednak aż taka niespodzianka, żeby prezes Krzysztof Mrozek, który sam zapowiadał, że klub celuje w awans, nie był przygotowany na przebudowę składu. Tymczasem zaczął tworzyć zespół dopiero, gdy na stadionie w Bydgoszczy odebrał puchar za wygranie Metalkas 2. Ekstraligi.
Przypominało to łapankę i miało niewielkie szanse, żeby zakończyć się sukcesem. Na ekstraligowym poziomie pojechali tylko odbudowany Maksym Drabik i bohater finału z Abramczyk Polonią, Rohan Tungate.
Rybniczanie zaczęli obiecująco, od wygranej z Gezet Stalą Gorzów, ale potem przyszły kolejne porażki w fazie zasadniczej. Miały być one tylko przygotowaniem, do decydujących starć w fazie play-down, a prezes Mrozek obrazowo mówił o grze wstępnej. I na tej grze wstępnej się skończyło. ROW spadł ostatecznie przegrywając decydujący dwumecz z Gorzowem różnicą aż 30 punktów!
Dodatkowym ciosem było to, że cały zespół praktycznie przestał istnieć, bo liderzy (poza Rohanem Tungate’m) nawet nie poczekali jak potoczą się losy klubu w PGE Ekstralidze i znaleźli sobie nowych pracodawców. Mrozkowi znów przyszło więc budować skład po sezonie, z niewielkiej garstki klasowych żużlowców, którzy pozostali na rynku. To też jednak ma się zmienić!